sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanoc.

 Chciałabym wszystkim życzyć  wesołych i radosnych świąt wielkanocnych.
 Smacznego jajka, oraz mokrego Śmigusa Dyngusa.
Błogosławionego przeżywania męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa .

Bones rozdział II Śmierć, część I

Doktor Saroyan patrzyła jak jej podwładna doktor Temperance Brennan odchodzi w tonę zachodzącego słońca. Bała się, że na zawsze zniknie z ich życia. myślała, iż może to dobrze, że pogrzeb był huczny. Pamiętała jak do tego doszło. Pojechała z cmentarza do ich knajpki Royan Diner. Na miejscu byli już pozostali żałobnicy. Każdy z nich pamiętał jak doszło do straty tak im bliskiej osoby. A wszystko zaczęło się tak niewinnie i normalnie. Brennan i Booth już byli już wtedy parą. Jak zwykle zostali wezwani dnia miejsce zbrodni. Agent przyjechał po partnerkę do instytutu i pojechali na miejsce odkrycia szczątek. Jak zazwyczaj po drodze dyskutowali. Od razu po dotarciu wzięła się do pracy. po chwili miała pierwsze ustalenia.
-Mężczyzna, wiek 25-35 lat, rasa kaukaska. Widoczny uraz czaszki i rany kłute klatki piersiowej. Aby dowiedzieć się reszty muszę je zbadać w instytucie.
- Zabierzcie szczątki do Instytutu Jeffersona, ale ostrożnie z nimi. Chodź,  przesłuchamy mężczyznę, który znalazł ofiarę. Podeszli do mężczyzny i agent spytał.
-To pan znalazł szczątki?
-Tak. Wyszedłem na spacer. Od dziecka chodzę po tym lesie, gdy chcę pomyśleć. Zauważyłem kości, ale pomyślałem, że należą do zwierzęcia. Chciałem sprawdzić do jakiego. Uczyłem biologii przez trzydzieści lat. Dlatego podszedłem. Zobaczyłem czaszkę... Krzyknąłem, bo była ludzka. Od razu zadzwoniłem na policję.
-Dziękujemy panie...
-Clark Abs.
-Gdyby my mieli pytania to  zadzwonimy.
Partnerzy wsiedli do SUVa i pojechali do instytutu. Tam Bones zajęła się kośćmi. Booth siedział przy stoliku. Pamiętał jak jeszcze nie tak dawno jego ukochana pochyliła się nad szczątkami próbując ustalić przyczynę śmierci. A teraz zamiast pracować spoczywała na cmentarzu.  Chciałby cofnąć czas i zapobiec tamtemu śledztwu biorąc urlop wraz ze swoją Bones. Wydarzenia ostatnich dni przewijały mu się przez głowę. W wieczór znalezienia szkieletu Angela miała rekonstrukcje i przeszukiwała wraz z Brennan bazę danych. Siedziały obie do późna. Artystka pokłóciła się z mężem Po jedenastej wieczorem uzyskały wynik. teraz miała wyrzuty sumienia. Może gdyby zadzwoniła do Seeley'a i namówiłaby  go do zostawienia sprawy innym agentom FBI, to wszystko potoczyłoby się inaczej. A tak jej przyjaciółka nie ugięła się i przypłaciła to życiem. Wracając do tamtego dnia to artystka przedstawiła Temperance wyniki przeszukania bazy.
-Mamy dane ofiary to Dimitryj Aleksej. Z urodzenia pół Amerykanin, pół Rosjanin. Należał do mafii. Urodził się 12.09. 1982 roku. Ojciec Michaił, Rosjanin pracował w warsztacie samochodowym jako mechanik. matka Lanie Montego, siostra mafiosa Antoniego Montego. W 1980 poślubiła Michaiła Alekseja. Odcięła się od brata. Oboje zginęli w wypadku samochodowym pod nowym Yorkiem w 1997 roku. Wtedy chłopcem zajął się wujek Antoni i wciągną go w swoje interesy. Dymitryj był czterokrotnie aresztowany za posiadanie narkotyków i nielegalnej broni, szantaż, włamanie.
-Powiadomię Bootha.
-Nie jest za późno?
-Nie.
Antropolog wyciągnęła komórkę i wykręciła dobrze sobie znany numer. Po pięciu sygnałach usłyszała rozdrażniony i zaspany głos partnera.
-Booth
-Znam tożsamość ofiary
-Bones? Która godzina?
-Po dziesiątej.
-I ty jeszcze w pracy?
-Razem z Angelą. Nasza ofiara to Dymitryj Aleksej.
-Aleksej? Ten mafiozo?
-Tak. Znałeś go?
-FBI chciało go namówić do wydania wuja za nisze wyroki, ale był lojalny. Wtyczka doniosła o tym Montedze. Chciał, aby to Dymitryj, a nie jego syn przejął interesy. Montego niedługo przechodzi na emeryturę. Jutro zaczniemy przesłuchania.
Teraz agent zastanawiał się, czy gdyby sam pojechał, to by mafia nie zainteresowała się jego ukochaną. Tamtą noc Temperance spędziła w laboratorium i Seeley nakrzyczał na nią.  Pojechali przesłuchać wuja ofiary do jego restauracji.


sobota, 12 kwietnia 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część V

Nagle przy trumnie staną jedenastoletni chłopiec. A był to Parker Booth.
-Poznałem doktor Brennan parę lat temu. Od razu ją polubiłem. Zawsze była dla mnie miła...
Płakał, a że był dzieckiem nie wstydził się swoich łez. Do tego nie ograniczały go zasady dorosłych i nie musiał pilnować się podczas wypowiedzi, aby nie powiedzieć czegoś niestosownego.
-Tata cieszył się, że może z nią pracować... Świetnie się dogadywali... Pamiętam, że jak byłem mały i poszedłem z nianią do parku rozrywki sam zszedłem z karuzeli. Nagle pojawił się tata i nakrzyczał na mnie, a potem przytulił. Pamiętam, że dalej stała Bones. A gdy kiedyś indziej jedliśmy lunch i spytałem czy nie zostanie dziewczyną taty chciała wiedzieć, dlaczego szukam mu dziewczyny. Gdy opowiedziałem o koledze, jego nowej mamie i basenie, dała mi klucze od basenu w swoim bloku. Powiedziała, że mogę z niego korzystać kiedy chcę. Szybko zdobyła moje serce. Chciałbym mieć taką drugą mamę. Będzie mi jej brakować.
Seeley podszedł do syna i zabrał go. Ten pomachał Brennan na pożegnanie. Wszyscy uśmiechnęli się widząc gest chłopca. Zwyczajne pożegnanie, jakby mieli się jeszcze spotkać.
Ksiądz odmówił ostatnią modlitwę za duszę zmarłej i wszyscy zaczęli się rozchodzić. Cały pogrzeb pod jednym z drzew stała kobieta ubrana w czarną sukienkę, na głowie miała toczek z woalką. Była smutna, ale słuchając modlitw i opowieści co jakiś czas uśmiechała się. Cały czas zerkała na Seeleya, jego synka Parkera, Maxa i Russa. Od czasu do czasu na naukowców, psychologa, czy panią prokurator. Gdy prawie wszyscy odeszli od trumny stojącej nad miejscem wiecznego spoczynku udała się na grób matki. Po chwili zauważyła, iż w jej stronę zbliża się Kennan z synem. Stanęła przy nagrobku parę metrów dalej. Słyszała co Max mówi.
-Opiekuj się naszą córeczką Christine. Opiekuj się nią.
Oboje płakali. Ojciec wziął syna pod rękę i odeszli. Teraz ona płakała. Nagle usłyszała za sobą.
-Nie jesteś pozbawiona uczuć. Jesteś człowiekiem.
-Cam
-Witaj Caroline. Jednak przyszłaś na pogrzeb.
-Gdzie Booth?
-Jeszcze przy trumnie. Nie może się rozstać z doktor Brennan. Ale nie jest teraz sam.
-A kto tam jest?
-Angela, Zack, Caroline Julian. Max z Russem już odeszli.
-Serce ojca... Choruje na nie od niedawna. Źle wygląda.
-Chodź, podejdziemy niedaleko przyjaciół i podsłuchamy ich rozmowę.
-A jeśli nas zauważą?
Postoimy przy bramie. Tam nikt nie zwróci na nas uwagi.
Wyszły z cmentarza. Stanęły przy bramie.Tam kontynuowały rozmowę.
-Ranię ich, ale nie mam wyjścia.
-Caroline. Czy ty masz wyrzuty sumienia?
-Tak. Booth wrócił po dwóch tygodniach. Wtedy, co teraz mogę przyznać cierpiałam myśląc, że nie żyje. Jak on musi cierpieć dziś... Gdybym mogła to podeszłabym do wszystkich i powiedziała, że to kamuflaż aby ich chronić. Że robię to dla nich. Gdyby im nic nie groziło, siedzielibyśmy w laboratorium i pracowalibyśmy nad kolejną sprawą... Obiecaj mi Cam, iż nie pozwolisz aby Booth przestał współpracować z instytutem, albo aby porzucił pracę w FBI, oraz że nie dopuścisz do rozpadu naszego zespołu. Że zrobisz wszystko, aby wszyscy pracowali jak gdyby nic się nie stało. Nie pozwolisz, aby ktokolwiek porzucił swoją pracę w instytucie. Tym razem twój zespół nie może się rozpaść. Chcę mieć do czego wrócić.
-Obiecuję doktor Brennan.
-Ciszej. Ktoś może usłyszeć.
-Przepraszam Caroline Kilter.
-To moja nowa tożsamość. Prawdę znasz ty, dyrektor Cullen, dwóch agentów w Nowym Yorku i ich dyrektor. Ale nasi najbliżsi, nie mogą wiedzieć, że żyję. Nawet Sweets. Chodź...
-Nie martw się tym. Gdyby znali prawdę, to by tak nie mówili. Wreszcie wyrzucili wszystko z siebie. Chodź pewnie żałują, że nie usłyszałaś tego od nich.
-Padło parę ładnych słów. Teraz wiem jak mnie postrzegają. Dziękuję Cam za twoje dzisiejsze słowa.
- To prawda co powiedziałam.
Zamilkły. Po chwili w bramie stanęły cztery zapłakane postacie.
-Dziękuję Zack, że jesteś- odezwał się Seeley.- Na pewno cieszyłaby się z twojej obecność.
-Przepraszam za wszystko agencie Booth- odparł Zack.- Nadal szanuję doktor Brennan i uważam ją za mentorkę. I dziękuję, że powiadomiliście mnie o jej śmierci i postaraliście się, abym tu dzisiaj był. Nigdy tego nie zapomnę. Chociaż mogłem ją pożegnać. Doktor pewnie uznałaby uczestnictwo w obrządku pochówku za stratę czasu.
-Zgadzam się- wtrąciła pani prokurator odchodząc.- Przecież nie chciała uczestniczyć w twoim pogrzebie agencie Booth.
-Jesteś częścią naszej małej rodziny- dodała Angela.-  Brenn też.
policjanci zabrali Addy'ego do szpitala psychiatrycznego. Agent i artystka skierowali się w stronę auta entomologa. Temperance patrząc za nimi stwierdziła.
-Już nie ma doktor Temperance Brennan. Dbaj o naszych przyjaciół.

KONIEC I ROZDZIAŁU


sobota, 5 kwietnia 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część IV

Na miejscu agenta staną Max Kennan i zaczął opowiadać o córce.
-Wyczekiwaliśmy naszej małej z utęsknieniem. Nawet jej starszy brat nie mógł się jej doczekać. Była naszym oczkiem w głowie. Była wesołym dzieckiem… Gdy miała piętnaście lat porzuciliśmy ją, ale nie załamała się. Była silna i udowodniła światu, iż po mimo trudności w życiu można zajść wysoko… Skończyła studia, zaczęła pisać bestsellery, stała się znanym i uznanym antropologiem i spotkała mężczyznę swojego życia, który kochał ją bez granicznie… gdy wróciłem z czasem wybaczyła mi, krzywdę wyrządzoną przez nas jej przed laty.
Zaczął płakać.
-Znów straciłem córkę… a Rus siostrę… Kochałem ją… Cieszę się, że wyrosła na ładna i mądrą dziewczynę… wiele osiągnęła i jestem z niej dumny… Mam nadzieję, iż jesteś z matką i jesteście szczęśliwe. Agent wstał i podał chustkę Maxowi i poklepał go. Kennan położył na trumnie swojego dziecka różyczkę i odszedł. Nie miał siły, aby co kol wiek dodać. Teraz wstał terapeuta naszego Duo.
-Dostałem zadanie, aby prowadzić terapię doktor Temperance Brennan i agenta specjalnego Seeley’a Botha. Oboje nie byli do tego przychylnie nastawieni. Doktor Brennan nie tolerowała psychologii i uważała, że nie jest nauką. Przez co trudno było mi zdobyć jej sympatię. Byli dosyć ciekawymi partnerami. Ona antropolog, cywil, on agent FBI. Często dyskutowali i to czasem ostro, a mimo to nadal pracowali ze sobą. Mieli też zupełne różne charaktery, co bywało wybuchową mieszanką… Przyjmowała tylko to, co było można wytłumaczyć racjonalnie i naukowo. Nie była otwarta osobą. Raczej była zamknięta w sobie. Ciężko było cokolwiek z niej wydobyć. Ale z czasem wszystko zmieniło się. Stała się bardziej otwarta na świat. Zaczęła uczyć się o pop kulturze i świecie… Najtrudniej było ich przekonać do tego, że są stworzeni dla siebie. Ciągnęło ich do siebie., ale nie potrafili tego dostrzec. A gdy wreszcie odnaleźli siebie, wydawało się iż już nic im nie stanie im na przeszkodzie na drodze do szczęścia… Jak wszyscy się myliliśmy… Polubiłem doktor Brennan i po mimo wszystko wiem, że ona mnie też lubiła. To ona i jej partner trzymali wszystkich razem. Gdy Booth dostał propozycje szkolenia żołnierzy w Afganistanie, a doktor Brennan prowadzenie ekspedycji, która poszukuje praczłowieka i wyjeżdżają zespół rozpadł się. Hodgins z Angelą pojechali do Paryża. Praktykanci stracili pracę.  Ja grałem na fortepianie w barze. A doktor Saroyan pracowała jako patolog dla FBI. Gdy zaczęła mieć problemy pani prokurator wszystkich ściągnęła nas na pomoc. Wtedy zrozumieli, że muszą zostać w kraju i znów pracować razem.
Położył kwiat i powrócił do przyjaciół. Teraz postanowiła podzielić się rozważaniami ostra pani prokurator Caroline Julian.( Niektórzy z zebranych pamiętali jej występ podczas sfingowanego pogrzebu Bootha.) Sięgnęła po różę.
-Miałam czasem z nimi problemy. Nie mieli dowodów, a potrzebowali nakazu. Razem naginali prawo. W dodatku język naukowy, którym posługiwała się doktor Brennan był kłopotliwy w sądzie podczas rozpraw. Musiałam zacząć liczyć na naukowców z instytutu. Przyznam, ze nie byłam z tego zadowolona. Z czasem przekonałam się, ile daje współpraca z naukowcami. A najgorzej było się dogadać z doktor Brennan. Ale powoli zaczynam ją rozumieć i lubić. Stała się moim człowiekiem. A ja dbam o swoich ludzi… Na swój sposób była dobrą kobietą. Widziałam to napięcie miedzy nią, a Boothem. Dlatego raz doprowadziłam do pocałunku pod jemiołą2. Szkoda, że wtedy nie wyznali sobie uczuć. Doktor Brennan była też dobrym specjalistą. Bez je umiejętności i wiedzy wielu morderców chodziłoby na wolności. Dziękuję za taki świetny duet.
Kładąc różę na trumnie powiedziała.
-Złapiemy go doktor Brennan. Zapłaci za pani śmierć.
Podszedł dyrektor FBI.
-Byłem przeciwny, temu, aby doktor Brennan pracowała w terenie. Po mimo wszystko była niedoświadczonym cywilem. Agent Booth zaręczył za nią i z niechęcią zgodziłem się. Niedługo potem narozrabiała, mówiąc kolokwialnie. Ale nadal pracowała w terenie. Dopiero z czasem zrozumiałem, ze podjąłem dobrą decyzję. Doktor Brennan i agent Booth razem przesłuchiwali podejrzanych, rozmawiali ze świadkami, oraz dokonywali aresztowań. Wszyscy w biurze słyszeli o dynamicznym duo i dziwili się jak oni to robią. Dzięki ich współpracy wiele zmieniło się w statystykach. Zaczęliśmy mieć większą wykrywalność sprawców morderstw. Czasem musieli Radzic sobie z niebezpiecznymi osobnikami. Doktor Brennan dobrze radziła sobie w stresujących sytuacjach. Do tego potrafiła oddzielać pracę od życia prywatnego. Niedługo upamiętnimy ja na ścianie poległych agentów, po mimo że była cywilem. Za jej zasługi dla FBI i mieszkańców Waszyngtonu.
Odszedł uśmiechając się pod nosem.


 ..................................................................................................................................................................


3. Aby Brennan mogła ojcu i bratu zorganizować święta Bożego narodzenia w więzieniu musiała pocałować się z Boothem pod jemiołą. Chodziło o  córki dziewczyny  brata. Dziewczynki nie mogły dowiedzieć się, że Russ siedzi w więzieniu. Całą sytuacje sprowokowała pani prokurator Caroline Julian. Sezon 3 odcinek 9

sobota, 29 marca 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część III

Podeszli asystenci pani antropolog. Każdy z nich wziął po róży. Wendel przemówił w ich imieniu.
-Była dokładna w swojej pracy. Jeśli ktoś się pomylił łajała, ale gdy znalazł ślad chwaliła. Chodź dosyć oszczędnie ubierała to w słowa... Wiele nas nauczyła. Wszyscy ją lubiliśmy. Chodź na początku bywało ciężko znaleźć z panią doktor nić porozumienia. Widzieliśmy jej poświęcenie dla antropologii. Była wielką kobietą. To był zaszczyt pracować dla niej.
Położyli róże na trumnie i odeszli. Przyszła pora na Zacka, byłego asystenta Temperance, który za pomoc kanibalowi trafił do szpitala psychiatrycznego. Podszedł do trumny i położył na niej ręce.
- To doktor Brennan nauczyła mnie tego, co dziś umiem.. Byłem długo jej doktorantem. Chciałem być jak ona. Wszyscy w różnych słowach mówią, iż była wspaniała w tym, co robiła. Ale była też dobrym człowiekiem, choć na swój sposób. Była wyjątkowa i nikt nie zastąpi doktor Brennan... W naszych sercach na zawsze pozostanie pustka... Zbyt wiele jej zawdzięczam.
Wziął różę i kładąc powiedział.
-Przepraszam za to, co zrobiłem i dziękuję za wszystko, co dla mnie pani zrobiła.
Gdy usiadł podszedł agent Booth. Sięgną po kwiat. Spojrzał na przyjaciół, którzy trzymali zdjęcie zmarłej i na jej rodzinę. Łzy ciekły mu po policzkach. Nie potrafił być twardy, gdy na zawsze żegnał ukochaną kobietę.
-Cieszę się, że miałem możliwość poznania zezulców i zaręczenia za Bones... Na początku nasza współpraca była trudna, ale z czasem dotarliśmy się... Bawiła mnie jej nie wiedza na temat popkultury, slangu, czy powiedzonek... Byliśmy przyjaciółmi i partnerami... Przez pewne wydarzenia z przeszłości bała się kochać... Walczyłem o to, aby zrozumiała, czym jest miłość... Nigdy się nie przyznała, ale zawsze wiedzieliśmy, iż bohaterowie jej książek są wzorowani na nas... Ciężko pracowała nad każdą kolejną powieścią... Ale i tak kości zawsze były najważniejsze. Chciała też nauczyć się sztuki przesłuchiwania, oraz brać udział w aresztowaniach... Dlatego staliśmy się dynamicznym duo... Pakowała się w kłopoty… Jak zostali porwani z Hodginsem przez grabarza oboje zachowali spokój i za pomocą swojej wiedzy dali nam znać, gdzie mniej więcej są, wyprodukowali sobie trochę tlenu i wysadzili poduszkę powietrzną. A gdy ja zostałem porwany robiła wszystko z zezulcami, aby mnie uratować. Nawet zwróciła się o mojego brata.. A gdy miałem operację była cały czas przy mnie. Pierwszą osoba, którą zobaczyłem po czterodniowej śpiączce była ona. Potem wyjechała, a potem wróciła. Pomagała wrócić do normalnoiści… Razem naprawialiśmy rury u mnie w domu. Cieszyłem się, że wróciliśmy do pracy, po mimo co się stało. A nasi przyjaciele świetnie wiedzą o czym mówię1.  Pomogła mi z synkiem, gdy ten szukał dla mnie dziewczyny. A chodziło o kolegę Parkera, jego nową mamę i basen… Zrezygnowała z oskarżenia Tafet o swoje porwanie, aby udowodnić jej zabójstwo chłopca. Wiedziała, iż tylko ona i zezulce mogą udowodnić jej winę… Czasami zdawało mi się, że lepiej dogaduje się ze swoimi kosteczkami, niż z ludźmi. Zawsze chciała być samodzielna. Ale lubiła nasze towarzystwo… Razem wychodziliśmy na drinki i mamy ulubioną knajpkę Royal Diner. Spędzaliśmy czas na dyskusjach. Czasem wychodziliśmy całą paczką. Raz namówiłem Bones na karaoke. Poszliśmy wtedy całą paczką. Śpiewała pięknie… pamiętam jej wzrok, gdy zostałem ranny i traciłem przytomność. Ten smutek i strach. A potem jej złość. Nieźle wtedy na pogrzebie oberwałem. T to był chyba jedyny raz. Ale w tej historii wina była naszego doktorka. Pamiętam jak wpadła do mojej łazienki i zrobiła mi awanturę. Nawet zapomniałem gdzie jestem. Była zła, więc bez skrępowania krzyczała2 Nie znosiła psychologii, co wiązało się z brakiem sympatii do Sweetsa i jego gadek psychologicznych. Ale z czasem go polubiła. Chodź nadal uciekaliśmy z terapii pod byle pretekstem. Zazwyczaj ratowała nas nowa sprawa… Kocham Bones i czekałem długo, aby ona zrozumiała, iż jesteśmy przeznaczeni dla siebie. Ale pewnego dnia postanowiłem ruszyć przed siebie. Ale wreszcie zrozumiała co do niej czuję. Wydawało się, ze dla nas jest za późno3. Ale nie było… Zaczęliśmy odkrywać naszą miłość… A tu nagle nowa sprawa i mafia… Nie obroniłem jej, nie obroniłem mojej Bones.
Zaczął histerycznie szlochać, gdy się uspokoił kontynuował.
-Przepraszam Max, że pozwoliłem jej umrzeć… że pozwoliłem żeby ktoś jej zrobił krzywdę… Jestem odpowiedzialny za śmierć Temperance.
Max wstał i staną przy Seeley’u mówiąc.

-To nie twoja wina. Nie mogłeś jej strzec bez przerwy… Dziękuję, za to co dla niej zrobiłeś Booth… Na pewno gdyby żyła, byłaby szczęśliwa u twego boku. Booth kładąc różę żegnał się z ukochaną.

-Żegnaj kochana Bones i dziękuję za wszystko. Przepraszam, że tu leżysz. I mam nadzieje, iż po mimo swego nastawienia trafiłaś do nieba, które istnieje. 

..................................................................................................................................................


  1. Booth podczas śpiączki śnił, iż Brennan jest jego żoną i prowadzą klub. Brat Bootha zabił płatnego mordercę, który zagrażał Tempi. Naukowcy pracowali u nich. Cam i brat Seeley’a w FBI, pani prokurator to adwokat, a ojciec Bones pracuje dla grabarza, który zbiera haracz.
  2. Podczas karaoke pewna kobieta strzela do Brennan. Booth ją zasłania. W następnym odcinku minęło dwa tygodnie. Wszyscy idą na pogrzeb agenta. Bones opiera się, ale w końcu Angela ja namawia. Podczas ceremonii jakiś mężczyzna zbliża się do trumny. Wtedy ktoś podbiega do niego i dochodzi do bijatyki. Przewracają trumnę w której leży manekin. Booth otrzymuje cios od partnerki. Jest wściekła. Później, gdy kapie się w domu Temperance wpada do łazienki i robi mu awanturę. Okazuje się, iż agent przekazał listę osób, które miały zostać powiadomione o mistyfikacji. Wszystkich miał powiadomić Sweets. To on zataił przed Bones, iż Booth żyje. Zrobił to, aby zbadać zachowania partnerów.



sobota, 22 marca 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część II

Wstała Cam, podeszła i zaczęła opowiadać.
-Pamiętam moje początki w instytucie... Musiałam przekonać do siebie doktor Brennan. A to nie było łatwe. Ale po jakimś czasie udało mi się zdobyć jej aprobatę, a z czasem i... sympatię... Była niepowtarzalną osobą.. Rzadko myliła się, czy coś przeoczała... Była dobrą kobietą. Chciała wraz z Boothem łapać morderców i wsadzać ich do więzienia. Chciała też, aby szczątki odzyskały torzsamość, aby zidentyfikować wszystkie kości...Nie tak dawno rodzina stała się dla niej bardzo ważna... Zaczęła odzyskiwać wiarę w ludzi. Nauczyła się ufać innym... Staliśmy się jedną rodziną... Pamiętam jak martwiła się, gdy grabarz porwał Bootha. Dla niego była gotowa zrobić wszystko... Zawsze starała się być racjonalna, ale nie zawsze udawało się jej zapanować nad emocjami... Zawsze była sobą i mówiła, co naprawdę myśli. Sława nigdy nie uderzył jej do głowy. Lubiła podkreślać swoją inteligencję i liczbę doktoratów.
Wszyscy uśmiechnęli się wspominając, gdy Temperance mówiła o doktoratach. Głos załamał się Saroyan.
-Lubiłam ją, jako kobietę wierną swoim zasadom i oddaną pracy. Ale szanowałam za jej profesjonalizm i ciężką pracę.
Cam chwiejąc się zbliżyła do trumny i złożyła kwiat. Po chwili znalazł się przy niej Clark i odprowadził na miejsce. Czas nadszedł na słowa Hodginsa.
-Była największym naukowcem, ponieważ wkładała wszystko w pracę.. Ale potrafiła być lojalna wobec nas wszystkich. Pamiętamy pogrzeb Bootha i jak ona to przeżyła.  A później złość, bo została oszukana przez najlepszego przyjaciela... Oni na początku nie znosili się. Ale potrafili stworzyć zespół i to cholernie dobry... Szkoda, że w życiu osobistym nie ułożyło się im... Wracając do naszej pracy wielu morderców wymknęłoby się sprawiedliwości, gdyby nie ona. Zawsze chciała znaleźć odpowiedź na pytanie, jak zginęła ofiara... Naraziła się wielu osobom, ze świata przestępczego. Ale i tak nie poddawała się. Nie znosiła porażek...Będzie mi jej brakowało. Nam wszystkim będzie nam brakowało jej chłodnego podejścia do życia, sprzeczek z Boothem, spojrzeń, gdy czegoś nie rozumie.
Po policzkach zaczęły mu spływać łzy.

-Była jedną z nas... I czego tu chcieć więcej?... Jesteśmy jedną wielką rodziną i straciliśmy jednego z nas.

sobota, 15 marca 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część I

Pogrzeb

-Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać drogą córkę, siostrę i przyjaciółkę w osobie doktor Temperance Brennan. Pan wcześnie wezwał ją do siebie.. Popzostawiła tu na ziemi rodzinę i przyjaciól.Wszyscy będą o niej pamiętać. Pan miał bobec niej taki plan...
Wszyscy zebrani na pogrzebie uważnie słuchali księdza. Wiedzieli, iż zmarła nie wierzyła w Boga, ale i tak zorganizowali ceremonię z duszpasterzem. Na cmentarzu byli wszyscy bliscy zmarłej. fani pani antropolog pożegnali wieczorem w kaplicy domu pogrzebowego. Gdy ksią z zakończył kazanie do trumny podeszła zapłakana i zrozpaczona Angela, potrzymywana przez Hodginsa. Z mężem wzielipo białej róży i zaczeła snuć swoą opowieść.
-Do dziś pamiętam jak poznałam Brennan... Ale wolę wspominać lata naszej pracy w instytucie... Dla niej na początku była najważniejsza praca, jej kości... Nic nie mogło odciągną jej od szczątek... Czasem spała w instytucie, albo całą noc badałaszczątki... Na urlop jeździła na wykopaliska...Ale nagle jej życie się zmieniło... do naszego zespołu dołączył przystojny agent. Początki ich współpracy były trudne. Potem zaczą ją zmieniać.Booth uczył ją żyć... Pod koniec uczyła się coraz chętniej. Nasz agencik wszystko cierpliwie jej tłumaczył. była dobrą przyjaciółką... Wykupiła wraz ze mną świnkę... czy gdy zaginą mój chłopak przyjechała aby wspierać mnie i pomóc przy poszukiwaniach... Wszyscy w instytucie jesteśmy rodziną... a ja i Brenn prywatie jesteśmy przyjaciółkami. Z Boothem tworzyła dynamiczne duo i zamykani śledztwa. Niezależnie czy były trudne, czy łatwe. Byli najlepsi. Ufali sobie... Brakuje mi jej uśmiechu, nierozumienia metafor, czy slangu, oraz jej kłótni z Boothem... Nigdy nie zapomnę cię Brennan.
Zaczęła mocniej płakać, więc Jack ją przytulił, położyli róże na trumnie, po czym wrócili na swoje miejsca.

piątek, 7 marca 2014

BONUS

Długo nic nie wstawiałam, więc taki daje bonusik po wstawieniu epilogu. Miało to być drable, ale czy wyszło? Nie wiem.

Dobry wybór? Czy było inne wyjście?

Na dachu instytutu stał mężczyzna. W ręku trzymał Karabin snajperski. Celował w kobietę stojącą po drugiej stronie ulicy. Łzy ciekły mu po policzku. Nie chciał tego robić, ale nie miał wyjścia. Musiał zastrzelić kobietę. Inaczej ktoś inny zabije jego matkę, żonę i trzymiesięczną córeczkę. Podniósł broń na wysokość oczu i wycelował. Strzelił. Kobieta upadła.  Obserwował przez lunetę i widział jej ranę w okolicy serca. opuścił karabin i ukrył twarz w dłoniach. Spojrzał na stygnące ciało. Wyszeptał patrząc w niebo.
-Przepraszam Bones. Nie chciałem tego....Przepraszam, że cię... zabiłem.

Parker Booth zbiegł z dachu i wybiegł z instytutu.

Życie Elizabeth Watson EPILOG

Sherlock Holmes po pięciomiesięcznej chorobie powrócił do całkowitego zdrowia. Po dość długiej nieobecności powrócił do pracy, którą uwielbiał. Państwo Watson odbudowali rodzinne szczęście, po rocznej nieobecności doktora. We trójkę byli szczęśliwi, że znów są razem. Holmes i Watson znów razem uganiali się za przygodami. Elizabeth zajmowała się dziećmi i drobnymi zagatkami w Londynie. Brat i mąż byli z niej dumni. Sama rozwiązała skąplikowane przestępstwo. Znalazła jeszcze kilka ofiar sędziego Wilsona, którego skazano na karę śmierci.  Pewnego dnia kobieta przyżądziła wyborną kolację na Baker Street według przepisów pani Hudson. Cąłą rodziną zasiedli do stołu i razem zjedli posiłek. Następnie John poszedł połorzyć dzieci w swojej dawnej sypialni. potem we trójkę usiedli w salonie. Nie wiedzieli, że inspektor Lestrade z inspektorem Mortonem ich podsłuchują.
 piewszy odezwał się doktorek.
-Pamiętacie, że w "Znaku czterech" ojciec krzyczał na wuja?
-Tak- odparł Sherlock.- Tak samo krzyczysz na mnie, gdy widzisz, że biorę siedmoprocentowy roztwór kokainy. To znaczy jak brałem pare lat temu. Co robiłem z powodu braku zajęcia dla mego umysłu.Na to wygląda, że jesteśmy podobni do naszych ojców.
-A pamętacie jak nasz ojciec Sherlock Holmes podał sprawcę inspekorowi tego szantażysty?
-Pamiętamy- odparłi mężczyźni.
-Ale Lestrade nie wiedzał o tym- dodał John. - Kto by podejrzewał, że przyjaciel detektywa może dopuścić się przestępstwa. Inspektor podejrzewał, że osoby które uciekały w dniu morderstwa z posiadłości ofiary to sprawcy. A oni włamali się tylko po kompromitujące listy klijętki. Morderczyni Milvertonaszybko uciekła. A oni zostali i spalili wszystkie listy.  W ostatniej chwili uciekli.. Mało nie złapano mego ojca. Później Lestrade opisał jednego ze sprawców wujowi. A ten stwierdził, że może to być doktor Watson. Oczywiście inspektor przytakną, ale nie domyślił się prawdy. nie wiedział iż poszukiwani mężczyźni siedzą przed nim.
-jesteś zbyt surowy dla niego- odparł Sherlock. - Przecież on jest inteligenty. A kto by podejrzewał uczciwych obywateli, ścigających przestępców.
-Przestań udawać oburzonego- wtrąciła się Elizabeth.
-Skąd wiesz, że udaję?
-Znam cię. Jak ja masz nie najlepsze zdanie o Scotland Yardzie. Kiedy jeszcze nie zdradził prawdy Lestrde'owi
-W "Przebsiębiory budowlanemu z Norvood"- zaczą Watson. -Inspektor wezwał go na miejsce zbrodni, aby pokazać ostatni obciążający dowód jego klijęta. Chodź  wuj przyznał mu rację to tłumił śmiech. Potem zabawił się kosztem przedstawiciela prawa. I odkrył, że domniemana ofiara żyje.
-Kiedyś zabawił się kosztem przyjaciela- wtrącił Sherlock. -Wtedy gdy udawał umierającego, aby złapać mordercę Viktora Savege'i Culvertona Smitha. Chodź w 1892 roku nad podospadem Reichenbach, po śmierci profesora Moriarty'ego wukorzystał szansę na ocalenie swojego życia. Dlatego upozorował swoją śmierć i znikną na 3 lata. Prawny nawet nie znał jego przyjaciel, a ojciec Johna nasz wuj Watson.
-I nie tylko wtedy okłamał przyjaciela, czy kogokolwiek. W  notatkach znajdziemy mnustwo takich przypadków- dopał John.- Przecież mamy do czynienia z Sherlockiem Holmesem i doktorem Johnem Watsonem.
Oczy Elizabeth zaszły mgłą i zaczeła płakać. Detektyw i doktorek przytululi ją. Sherlock zwrócił się do niej.
-Bądź dzielna moja droga. Wiem, że brakuje ci Rodziców i wujostwa, ale jesteśmy my z Watsonem. już nie zostwimy cię nas tak długo.
Zapadła krępująca cisza, którą przerwał John.
-Wiem co was rozbawi. Elizabeth przy Lestrade powiedziała do sędziego, iż jest twoją żoną.
Wszsyscy wybuchneli śmiechem. Sherlock skomentował.
-A więc jesteś panną Elizabeth Hardy. Jedyną kobietą, którą pokochał pan Holmes. Czyli moją matką. No, no.
-Nie, ale to wina Johna.
-Moja? Powiedziałem, że nie oszuka pewnej damy, panny Holmes.
-Twoja i koniec.
-Uspokujcie się. Ona może kłucić się tylko ze mną- wtrącił się detektyw.
-Ponieważ- zapytała.
-Ponieważ masz charakter matki, a ona kłuciła się ze swoim ukochanym. A ja mam charakter ojca i kłucę się  tobą.
-Jesteście kochającym się rodzeństwem- odparł John.
-Kochamy się i często jesteśmy zgodni- odparło rodzeństwo jednoczeście.-  Po za tym odziedziczyliśmy oi ojcu dar dedukcji i obserwacji. Oboje jesteśmy wybitnymi detektywami.  A ty jesteś po0dobny do wuja Watsona.
-ojciec i wuj to pierwsi detektywi- konsultanci- dodał Sherlock. -A my z Johnem kontynułujemy tradycję rodzinną.
-Lestrade też- odparła kobieta.- Przecież zachowuje się dokładnie jak swój ojciec.
-A może tak przekazać inspektorowi notatki wuja na temat jego ojca?
-Nie Sherlocku. To nie rosądne.
-Ale...
-Nie i koniec. To nie John dostał je w spadku, tylko ja i to ja decyduję.
-Nie rozumiem tego.
-John chciałby je wydać, ale ja ich pilnie strzegę. Ty je byś chciał spalić.
-Możecie przestać się kłucić? jesteście przecież rodzństwem.
-Nie John. jeszcze jedno słowo, a z Elizabeth zwiążemy cię.
-Mam iść po sznur? Czy masz go tutaj?
-Chłopcy!!! A może przeczytamy "Umierającego detektywa"?
-Tak!!!
Pani Watson  wstała i przynisła potężną księgę  ( pochodzą XXI wieku) i otworzyła na 1057 stronie. Wzieła głęboki wdech i zaczęła czytać.
-Pani Hudson, która wynajmowała mieszkanie Sherlockowi Holmesowi, była cierpliwą kobietą...
Inspektorzy po cichu się wymkneli. Wreszcie zrozumieli relacje łączące tą trójkę. Mogli spokojnie i z czystym sumieniem zamknąć sprawę sędziego Wilsona. Życie Elizabeth, Johna i Sherlocka znów biegło prawidłowym torem. Byli najszczęśliwsi spędzając czas wsólnie na spominaniu dzieciństwa. Nowe sprawy przynosiły spaniałe przygody. Kobieta starała się opiekować mężem i bratem, a oni nią. O tej sprawie nie rozmawiali. Była tylko smutnym spomnieniem.                     


                                                                                        KONIEC

sobota, 15 lutego 2014

Życie Elizabeth Watson cz.12 ostatnia

-Nic z tego panie Wilson- ktoś krzykną od strony drzwi. Stali tam: wściekła kobieta z wyciągniętym rewolwerem, oraz inspektor Lestrade.
-Kim pani jest- spytał sędzia.
-Jestem detektywem i żoną pana Holmesa- odparła Elizabeth
-To o pani mówił doktor.
-Tak. Od początku z inspektorem słuchamy waszej rozmowy. To przez pana straciłam ich na tak długo. A teraz chce pan znowu mi ich odebrać?
-I tak pani mąż nie przeżyje. Sędzia wymierzył w doktora i zaczął naciskać spust, gdy Elizabeth wystrzeliła. Dostał kule prosto w głowę. Po chwili było za późno, aby go uratować. Kobieta podbiegła i przytuliła się do Johna. On powiedział.
-Zaskakujesz mnie moja droga.
-Mając taką rodzinę nic nie powinno cię zaskakiwać. Zaczęłam uczyć się strzelać mając osiemnaście lat. Rewolwer dostałam w spadku po ojcu. Prawie nieużywany, bo często zapominał brać go ze sobą na niebezpieczne przygody. Co z Sherlockiem?
-Żyje. Powinniśmy zabrać go do szpitala. Chyba, że zajmiemy się nim w domu. Przecież ukończyłaś medycynę. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Lepiej będzie się czuł wokół najbliższych, niż w szpitalu.
-A dzieci?
-Damy sobie rady. Sprowadź dorożki. Od razu zabierzmy go na Baker Street Nie martw się. Nie pozwolimy mu odejść. Zobaczysz, że będzie żył.
Kobieta próbowała się uśmiechnąć, a mężczyzna otarł jej łzy. Gdy wyszła Lestrade podszedł do niego i spytał.
-Dlaczego pan nie zareagował doktorze, gdy pani Watson powiedziała, że jest żoną pana Holmesa? I skąd pan wiedział się o panu Wilsonie?
-Elizabeth go odnalazła. Przecież wspomniałem o tym sędziemu.  Nie wiedziała, że Holmes jest tutaj.
-Odnalazła człowieka, przez którego pan zastał uznany za martwego?
-Tak. Chciała się zemścić.
Po chwili kobieta wróciła. Przewieźli detektywa do jego mieszkania. Przez dwa miesiące nie można było się z nim porozumieć.  Nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Tylko leżał, jadł, pił i chodził do łazienki. Siostra cały czas była przy nim. Mąż zmieniał ją, gdy szła się zdrzemnąć, robiła zakupy, czy szykowała posiłek. Zdawało się, że narkotyki zniszczyły mu mózg. Elizabeth była załamana i ciągle powtarzała w kółko.
-Straciliśmy go. Już nigdy nie przytuli mnie. On już nie wróci.
-Nie martw się- powtarzał John. -On wydobrzeje.
Pewnego dnia, gdy oboje siedzieli przy Holmesie powiedziała do Johna.
-Wuj i ty wreszcie macie racje. Przecież ciągle powtarzaliście, że narkotyki mogą zniszczyć umysł. Nawet tak inteligentny, jak jego. Wreszcie możecie tryumfować.
-Nie ma z czego. Przecież nie oto nam chodziło. On przestał brać narkotyki po długich wykładach i kłótniach. Jak ojciec.  Nałóg został uśpiony, ale mógł wrócić podczas codziennej egzystencji. Czyli gdy nie ma żadnej ciekawej sprawy. A poza tym może to czegoś nauczy Sherlocka.
-Widzę, że żartujesz.
-Tak.  Po tym jak zostałaś postrzelona wszyscy byli przekonani, iż umrzesz... Nikt nie dawał ci szansy na przeżycie. Tylko ja wierzyłem w ciebie. Wiedziałem, że wyzdrowiejesz. Pół roku byłaś w śpiączce. Oni szykowali się na najgorsze... Ja czekałem, aż się obudzisz. I doczekałem się. Teraz wiem, że jest podobnie. Trzeba dać mu czas. Ja jak ojciec jestem strażnikiem detektywa- konsultanta i nie pozwolę, aby szybko odszedł z tego świata.
Uśmiechnęła się. Jego słowa zapałały nadzieją, dla jej brata. Postanowiła czekać na ten dzień, gdy Sherlock powróci. Kiedyś tak czekał John na nią. Teraz oboje czekają. Po dwóch miesiącach Sherlock Holmes zaczął powracać do zdrowia. Po kolejnych trzech miesiącach powrócił do formy sprzed choroby( wywołanej narkotykami).


Będzie jeszcze epilog



piątek, 7 lutego 2014

Nowe pomysły

Małymi kroczkami zbliżam się do końca. Zostały mi ostatni rozdział i epilog. Więc przedstawię wam propozycję.
1.Beckett i Castle musieli opuścić Nowy Jork. Wszyscy myślą, że nie żyją. Wracają, aby wraz z   CSI Miami dopaść mordercę bliskiej osoby.
2. Castle pakuje się w kłopoty i dochodzi do wypadku.
3.Bones. Śmierć jednego z zezulców.
4.Bones traci wzrok
5. Tajemnica lasu. Młoda Maria Brudzińska łapie mordercę w szpitalu rehabilitacyjnym.


Życie Elizabeth Watson cz.11


-Gdzie się tego nauczyłaś?
Kilka razy ojciec zabrał mi książkę i zamykał w szufladzie. Zawsze próbowałam ją otworzyć, ale nie umiałam, a potem zawsze krzyczał. A jak dorosłam Sherlock zabrał mi książki z opowiadaniami wuja i zamykał w swojej sypialni.  Gospodyni nie miała klucza do jego pokoju, więc nauczyłam się włamywać. Żałuj, że nie widziałeś jego miny, gdy zniknął kufer. Widziałam wszystko z garderoby, gdzie ukryłam się. Był mocno zaskoczony. Wiedział, że ze mną lepiej nie zaczynać.
Łzy napłynęły jej do oczu. Po paru minutach ciszy rozległ się jej głos.
-Gotowe. Musimy uważnie przeszukać mieszkanie. Uwaga na głuchą służącą. Ja dół, a ty górę. Ale ostrożnie John. Nie chcę, aby coś ci się stało. Miej rewolwer w pogotowiu.
Weszli i rozdzielili się. Kobieta sprawnie sprawdziła dół i udała się na drugie piętro. Mężczyzna ugrzązł z gabinecie sędziego. Znalazł tam butelkę leku, który otumania, morfinę i kokainę. Wszystko leżało na biurku, czyli sprawca nikogo się nie obawiał. Nagle usłyszał krzyk żony.
Pobiegł na górę. Zobaczył ją całą roztrzęsioną, przy otwartych drzwiach. Podbiegł do niej. Krzyczała.
-Gdybyśmy przyjechali wcześniej to by żył. Gdybyśm…
-Kto?- przerwał jej z przerażeniem
-Sherlock. Jego ciało leży w pokoju.
-Musiało ci się przewidzieć. Przecież on nie żyje. Sama mówiłaś.
-A ty? A ojciec, który dwukrotnie upozorował swoją śmierć?
Watson wziął głęboki wdech i wszedł do pokoju. Przeraził go widok ( w prawie pustym pomieszczeniu stało tylko łóżko, stolik i dwa krzesła).  Jego przyjaciel leżał przy nodze od stołu. Miał roztrzaskaną głowę i zapadnięte oczy, do tego był blady.. Szybko podszedł do0 niego i sprawdził puls, oraz tętno. Oba były wyczuwalne. Krzykną do małżonki.
-On żyje Elizabeth. Znajdź bandaże lub ręczniki.
Nagle zobaczył na rękach Holmesa ukłucia. W pierwszej chwili pomyślał, że pochodzą z czasów, gdy zażywał narkotyki. Ale one były dość świeże, a zastrzyki dokonano nieudolnie. A on przecież miał wprawę w robieniu zastrzyków. A więc sędzia musiał podawać mu leki otłumaniające, kokainę, oraz morfinę, którą John znalazł w gabinecie. Znając uzależnienie przyjaciela, podejrzewał że musi dostawać silne dawki. Gdy żona przyniosła mu bandaże, wysłał ją do Scotland Yardu. Opatrzył głowę Sherlocka i oparł go o łóżko. Obawiał się, czy Elizabeth zdąży powrócić z Lestradem przybyć przed sędzią. Starał się dobudzić rannego, chłodził mu czoło wodą i parę kropel wlał mu do gardła. Nagle usłyszał kroki na schodach. Pomyślał, że to służąca, więc pozostał przy rannym. Do pokoju wpadł sędzia. Gdy zobaczył doktora odezwał się.
-A, więc pan powrócił. Uciekł mi pan, gdy znów lek zbyt szybko przestał działać na pana Holmesa. Cały czas był pan na narkotykach. Dostawał pan taką mieszankę, że nie powinien pan pamiętać jak tu trafić.
-Nie pamiętam, że tu byłem. Ale pan nie oszuka pewnej damy. Ona pana znalazła. Ale nie wiedziała, że tu jest Holmes.
-Jakaś kobieta niby mnie znalazła?
-Tak. I proszę nie obrażać panny Holmes.
-Siostra, czy żona detektywa? Nieważne. I tak pan i on nie przeżyjecie. Powiem, że panowie się włamali i że biorą panowie narkotyki. Tą kobietę też znajdę.

-Nic z tego panie Wilson- ktoś krzykną od strony drzwi. Stali tam: wściekła kobieta z wyciągniętym rewolwerem, oraz inspektor Lestrade.

niedziela, 2 lutego 2014

Zdarzenia z życia Elizabeth Watson cz. 10


-O kogo się pokłóciliście?- spytała
-Oj  Elizabeth. Chodziło o ciebie.
-Domyślałam się. A dokładniej?
-o to jak cię traktuje. Ze jest dla ciebie chłodny, a ty potrzebujesz jego miłości i zrozumienia. Często zachowuje się jakbyś była obcą osobą, a nie jego ukochaną siostrzyczką. Chciałem aby było tak, jak przed powrotem, gdy żyli ojciec i wuj, a my byliśmy dziećmi. Wtedy okazywał ci przeogromną sympatię i miłość… Pewnie służąca zeznała przeciwko niemu, ponieważ widziała naszą zabawę.
-Tak. Zwolniłam ją. Czasu od twojej śmierci do paru dni po egzekucji prawie nic nie pamiętam. W tym ledwo rozmowę z Lestradem, gdy go oskarżał. Gdy  aresztował Sherlocka zostałam zupełnie sama. I wtedy najbardziej się załamałam. A gdy obudziłam się z odrętwienia on już… nie żył.
-Spokojnie Elizabeth. On teraz jest z rodzicami9, wujostwem i ciotką Hudson. A ja jestem przy tobie.
Przytulił ja mocno do serca. Spędzili razem mi9ły wieczór. Następnego dnia doktor John Watson odwiedził Scotland yard. Gdy wyszedł był zły. Inspektor Lestrade najpierw na niego nakrzyczał, a potem obiecał zająć się jego sprawą. Oboje ich ciekawiło, co dział się z doktorkiem rzez ostatni rok. Gdzie był i dlaczego nic nie pamięta. Gdy wrócił na Baker Street poczuł przyjemny zapach pieczonej kaczki. Pamiętał go z dzieciństwa. Pobiegł do kuchni i zobaczył krzątającą przy obiedzie. Pobiegł na górę. W pokoju przyjaciela jego dzieci bawiły się. W nich widział siebie i Holmesa, gdy byli chłopcami. Po miesiącu przeprowadzili się powrotem na Kensington. Scotland Yard nie mógł znaleźć przestępców odpowiadających za zniknięcie Watsona. Nawet Elizabeth, w której płynęła krew Holmesów nie potrafiła niczego ustalić. Dwa miesiące po powrocie Johna kobieta wbiegła do mieszkania z okrzykiem.
-Znalazłam go. Weź rewolwer i przynie4ś mi broń ojca. To wysoko postawiona osoba. Jest sędzią, który skazał Sherlocka na śmierć.
Mężczyzna pobiegł po broń. Widząc blask w oku małżonki domyślił się, że nie odwiedzie jej od odwiedzenia sędziego.  Po drodze zajechali na Baker Street. Po narzędzia włamywacza, które należały do jej ojca. Zabrała też  zegarek z monetą, który kiedyś należał do Wielkiego Detektywa i według niej może przynieść szczęście. Udali się do domu podejrzanego. Światła paliły się w mieszkaniu, a drzwi były zamknięte . Wiedzieli, ze nikogo nie ma, oprócz głuchej służącej. Elizabeth wybawiła gospodynie telegramem od „córki”. Przyklęknęła i zaczęła manipulować przy zamku. John był tym delikatnie  zdziwiony. Wiedział, ze wuj i Sherlock to umieli, ale nie sądził, że ona też.

-Gdzie się tego nauczyłaś?