piątek, 28 października 2016

Studia i ja

Studiuję dziennikarstwo. Jeden z moich wykładowców zlecił nam prowadzenie bloga.  Nie chcę zakładać następnego więc wykorzystam tego. Do nowego roku, albo do pięciu postów będę tworzyła cykl wywodu na temat, jak zaczęła się moja przygoda z pisaniem opowiadań. Pokażę wam, dlaczego  zaczęłam pisać, a potem umieszczą je w internecie. Rozważałam różne tematy. Nie wiedziałam, o czym ma to być. Po zastanowieniu wybrałam swoją historię.  Cykl nosi tytuł " Moje wyznanie" . Na początku będzie nazwa przewodnia posta, a potem "[...] i ja". Mam nadzieję, że dobrze zostanie to przyjęte. 
                                          
źródło: www.tapeciarnia.pl/250540_ksiazka_czerwona_roza_wazon_gesie_pioro

czwartek, 27 października 2016

Zdrada (serial Chuck) cz. III

Któregoś dnia Chuck przyprowadził Amandę do mieszkania siostry. Ellie zadzwoniła do niego, aby zajął się Clarą.  Byli wtedy razem i od razu pojechali. Kiedy weszli do budynku, wyskoczyła na nich zdenerwowana  lekarka.
                - Chuck? Clara śpi, a ja muszę spieszyć się do szpitala. Był wypadek. Devon już pojechał, a do mamy nie mogę się dodzwonić. W lodówce masz mleko...
                Spostrzegła towarzyszkę mężczyzny. Była uradowana, widząc go z nową towarzyszką. Miała nadzieję, że otrząsnął się po Sarah. Wyciągnęła w jej kierunku rękę.
                - Oh. Ellie, siostra Chucka.
                Miller uścisnęła ją.
                - Amanda.
                Eleonor uśmiechnęła się.
                - Przykro mi, że przerwałam wam randkę, ale muszę wyjść.
                Rzuciła bratu spojrzenie, pytające, dlaczego nie powiedział jej o swojej nowej dziewczynie. Musiała wychodzić, ale postanowiła później z nim porozmawiać. W pośpiechu opuściła mieszkanie, łapiąc klucze od samochodu. Amanda nachyliła się nad kołyską.
                - Hej...
                - Clara - przerwał jej chłopak i pokazał, iż ktoś może ich podsłuchiwać.  Kiwnęła głową na znak zrozumienia.
                - Jest śliczna.
                Dziecko przebudziło się i rozpłakało. Wzięła dziecko na ręce i zaczęła ją kołysać, śpiewając kołysankę.  Mała uspokoiła się i znowu zapadła w sen.
                Patrzył na nią z miłością i uwielbieniem. Znowu zaczęła mu się marzyć ich dzieci. Wyglądała słodko z maleństwem w ramionach. To nie była Sarah Walker początki ich znajomości, agentka, mogąca z łatwością zabić i kłamać. Przed nim stała czuła i delikatna kobieta. Musiał zrobić, aby z nią być. W jego głowie zrodził się plan, aby zostać z kobietą swoich marzeń.                
                Sarah była przerażona, ale też się jej podobało.  Zastanawiała się, czy Chuck nadal chciałby być ojcem. Spojrzała na niego i nie musiała pytać. Wszystko mogła wyczytać z jego twarzy. Za to go kochała. Za jego niezdarność, nie lubienie zabijania, wiarę w ludzi, prostolinijność, oddanie przyjaciołom i rodzinie.           
                Wiedziała, że rok temu wystarczyłoby jedno jego słowo i odeszłaby z CIA.  Później została uznana za zdrajcę i nie mogła być przy nim. Najlepszy zabójca NSA John Casey ją ścigał. Zdawała sobie sprawę, iż wystarczy wiadomość, gdzie jest i ruszyłby za nią. Drgnęła. Pracowała z nim i zdawała sobie sprawę, jak dobry jest. Obawiała się spotkania z nim. Albo ona zginie, albo będzie musiała go zabić. Charles zobaczył zmianę jej nastroju.
                - Stało się coś?
                Otrząsnęła się z ponurych myśli.
                - Nie. Myślę o przyszłości.
                Podszedł do niej od tyłu i przytulił się. Czuł jej ciało, co go uspokoiło. Pomyślał, że wszystko może być dobrze. Widział ich, jako szczęśliwą rodzinę. Godziny mijały szybko. Karmili, usypiali i bawili się z małą.  Czuli się swobodnie, tylko uważali, aby nie używać jej prawdziwego imienia.
                Państwo Woodcomb wrócili koło drugiej w nocy.  Amanda pożegnała się z nimi i chciała wyjść. Nie chcieli jej puścić samej o tak późnej         porze. Uznali, że powinna zostać na noc. Chuck zabrał dziewczynę do swojego pokoju i dał jedną ze swoich koszulek. Kiedy wróciła z łazienki, owinięta w prześcieradło, odebrało mu dech.
                Dawno nie widział Sarah w pełnej okazałości. Ta zrzuciła opasający ją materiał. Przełknął ślinę. Oboje byli podnieceni. Chuck przejął inicjatywę. Podszedł do ukochanej i poprowadził ją do łóżka. Posadził ją na jego brzegu i zaczął całować Amandę po całym ciele.
                Jęczała z podniecenia i wiła się pod dotykiem "narzeczonego". Opadła na pościel i rozkoszowała się chwilą przyjemności. Nie mogła się doczekać, kiedy Chuck wejdzie w nią. Ten               świetnie się bawił, składając pocałunki coraz niżej. Miała dość czekania.
                Odepchnęła od siebie kochanka, aby szybko wstać i przewrócić go na łóżko i sprawnie rozebrać z delikatnością i czułością. Następnie usiadła na nim okrakiem i zaczęła go ujeżdżać. Doszli niemal jednocześnie. Opadła wyczerpana na poduszkę. Wtulili się w siebie. Byli sobie wierni przez ten cały czas, co spotęgowało doznania. Szybko zasnęli po igraszkach.
                Półtora miesiąca później Sarah obudziło złe samopoczucie i mdłości. Było tak codziennie.  Prawie nic nie mogła zjeść. Po pewnym czasie wybrała się do lekarza. Z gabinetu wyszła blada jak śnieg i cała się trzęsła. Nie wiedziała, co dalej zrobić. Była przerażona.  Wszystko działo się tak szybko. Została uznana za zdrajczynię, bała się, że Chuck uwierzy w jej winę, próby skontaktowania się z nim, spotkania i randki.
                Usiadła na ławeczce przed budynkiem i rozpłakała się. Nie czuła się na to gotowa. Na dziecko, które będzie potrzebowało poświęcenia. Obawiała się, że nie będzie dobrą matką, albo zostanie z nim rozdzielona. Nie zwracała uwagi na otoczenie. Zły spływały po jej policzkach. Słońce padało na nią i je szybko suszyły.
                Nagle zerwała się i postanowiła powiedzieć ukochanemu o maleństwie.  Ogarnęła ją miłość do jeszcze nienarodzonego pędraka. Uśmiechnęła się.  Pojechała do mieszkania Ellie. Charles był w pracy, a młoda matka usypiała Clarę. Wróciła wieczorem i poprosiła Bartowskiego o rozmowę. Od razu zauważył, że jest zdenerwowana., więc przeszli do jego pokoju, aby spokojnie porozmawiać.  Jej nastrój udzielał  się jemu.
                - Co się dzieje?
                - Będziemy mieli dziecko.
                Mężczyzna stanął jak kamienny posąg. Na jego twarzy zaczął się szerzyć się charakterystyczny dla niego sposób i głupkowaty uśmiech. Nie mógł uwierzyć.
                - Naprawdę?
                Kiwnęła głową. Był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Złapał kobietę w swoje ramiona i przytulił ją najmocniej, jak tylko mógł. Nagle w jej oczach dostrzegł odrobinę strachu.
                - Co się stało?
                - Nie miałam prawdziwej rodziny. Boję się, że będę złą matką.
                Dawna Sarah Walker nie zdobyłby się na wypowiedzenie swoich obaw. Zmieniła się dzięki Chuckowi Bartowskiemu. Była bardziej narażona na atak i posiadała słabość, ale była szczęśliwa.  Charles podszedł i pocieszająco przytulił ją.
                - Będziesz cudowną matką. Nie będzie lepszej. A jak ci pomogę...
                Całej rozmowie przysłuchiwał się Casey korzystając z podsłuchów umieszczonych  w całym mieszkaniu, gdzie przebywał cel obserwacji. Cieszyła go reakcja Charlesa na wiadomość. dziewczyny. Sam żałował, że nie widział dorastania córki.  Miał nadzieję, że Amanda wyleczy go z nieszczęśliwej miłości.
                 Następnego dnia przyszli rodzice powiadomili rodzinę mężczyzny. Elizabeth i Mary obawiali się o Chucka.  Zdawały sobie sprawę, że nie wyrzucił  byłej narzeczonej z serca i tylko skrzywdzi nową wybrankę. Wolałyby uchronić ich przed popełnieniem błędu.  Z drugiej strony bały się odezwać, aby nie odcięli.
                Amanda i Charles  postanowili się pobrać przed narodzinami  pociechy.  Data została wyznaczona od razu. Mieli dwa miesiące na przygotowanie.  Eleonor próbowała przekonać ich, aby zaczekali ze ślubem. Bała się, że zmarnuje sobie życie u boku niewłaściwej kobiety.
                               Chuck Bartowski alias Charles Carmichael opuścił szeregi CIA. Zabrał się do pracy i napisał program usprawniający działanie sieci. Wysłał go do wielu firm i to nie tylko w kraju z ofertą kupna. Liczył na szynką odpowiedź, ale nikt nie odezwał się. To zniechęciło go do dalszej pracy.
                Nadszedł wielki dzień.  Narzeczeni postanowili razem świętować ostatnią noc wolności.  Całą spędzili w służbowym samochodzie mężczyzny i na wspominkach wspólnych misji.  Chuck wiedział, że nie mają żadnych podsłuchów. Uważnie sprawdził cały pojazd. Mogli przestać udawać  i być sobą. Jeździli po mieście.  Cieszyli się swoją obecnością i maleństwem.
                Bartowski dostał telefon. Brytyjska firma była zainteresowana współpracą z nim. Oferowali wysoką pensję i duży dom ma angielskiej wsi. Uznał to za zrządzenie losu. W USA nie mógł żyć spokojnie z ukochaną.  Szybko wpadł na genialny pomysł. Obiecał zastanowić się nad propozycją.  Z podekscytowaniem wyjaśnił wszystko Sarze.
                Chciał przenieść się do Anglii, aby wieść wspólne i szczęśliwe życie.  To mogła być dla nich jedyna szansa, aby nie obawiać, że ktoś skrzywdzi jego królową i uwolnić od CIA.  Kiedy przedstawił pomysł Amandzie, zaprotestowała. Nie chciała, aby przez nią tracił kontakt z rodziną i przyjaciółmi. 
                Wolałaby sama opuścić kraj, aby go chronić.  Wiedziała, że jest emocjonalnie związany z najbliższymi i źle zniesie rozłąkę. Ten naciskał, tłumacząc, że bez niej będzie tylko maszyną. Czuł potrzebę bycia blisko maleństwa i jego matki.  Nad ranem wrócili do siebie, aby przygotować się do ceremonii.
                Amanda Miler dla relaksu wzięła krótki i gorący prysznic. Zasiadła przed toaletką w samym szlafroku i nałożyła delikatny makijaż. Serce biło jej mocniej. Była zestresowana, ale starała się nad tym panować.  Uczesała swoje brązowe włosy w kok.  Przeglądała się w lustrze. Dotknęła jednego z kosmyków. Brakowało jej blond włosów.
                Chciała przez chwilę przytaknąć mężczyźnie i wyjechać za granicę, aby znowu być sobą. Kobietą, w której zakochał się ciapowaty technik z Buy More. Źle się czuła w obcej skórze. Nie raz zmieniała tożsamość, ale to było coś innego. Dla bliskich ukochanego była zupełnie obca. Wszyscy z niepewnością na nią spoglądali. Byli nieufni. Rozumiała to.
                 Ich "mały chłopiec" został skrzywdzony. Czuła się dziwnie, słuchając szeptów wokół i wiedząc, że rozmawiając o niej i to niepochlebnie. Do tego nie potrafiła ich przekonać do siebie. Brakowało jej życzliwości i przyjaznego nastawienia Eleonor. 
                Łzy zaczęły zbierać się pod jej powiekami. Starała się zapanować nad nimi. Nie tak wyobrażała sobie swój ślub. Jako mała dziewczynka wyobrażała sobie ten dzień. Wokół niej szczęśliwi bliscy. Rodzice byli przy niej. Wszystko było nie tak. 
                Spojrzała na zdjęcie narzeczonego przyklejone u góry po lewej stronie lustra i rozpromieniła się. Wszystko przestało mieć znaczenie, tylko on. Kochała go i  chciała spędzić z nim resztę życia i tylko to się liczyło. Postanowiła być szczęśliwa.
                Wpięła we włosy delikatny welon sięgający do ramion.  Dopiero wtedy włożyła delikatną suknię na koronkowych ramiączkach, które opierały się na barkach i dekoltem w literę V.  Była delikatna, zwiewna i elegancka,  wykonana z organzy. W linii tali rozszerzała się ku dołowi. Pogładziła materiał. Wyglądała lekko i zwiewnie, a do tego elegancko.
                Była zdenerwowana. Przespacerowała się po pokoju. Miały spełnić sie jej skryte marzenia, które dopuściła do głosu po poznaniu narzeczonego. Pogładziła się po zaokrąglonym brzuszku. Kochała maleństwo i nie mogła się doczekać wzięcia go w ramiona. Uśmiechnęła się  do swoich myśli. Była gotowa na nowy etap swojego życia. Żałowała tylko, że nie było nikogo z jej bliskich. Brak gości ze swojej strony wyjaśniła śmiercią rodziców i kłótnią o spadek z rodzeństwem.
                Przyszła Ellie, jej druhna, która za nią nie przepadała. Rozumiała ją. Jej szwagierka obawiała się, że ciąża była powodem ślubu, a oni się nie kochają. Gdyby tylko znała prawdę, rzuciłaby się na nią i pewnie zabiła w napadzie szału i w obronie brata. Lekarka pomogła poprawić jej suknię i ruszyły do kościoła.   
                Na Chucka czekał Morgan, który był wściekły za niestawienie się na kawalerskim. Przypomniał mu imprezę Devona i jakie miał z tego powodu kłopoty.  Zjedli razem śniadanie. Ostatni raz jako kawalerowie. Składało się z płatków i naleśników. Śmiali się przy wspominaniu czasu, który razem spędzili. Nagle wszedł Casey. Nawet nie zapukał. Był sztywny, tak jak zawsze. Zwrócił się do pana młodego.
                - Dom i kościół są obstawione. Walker nie przeciśnie się.
                To zaskoczyło Chucka. Nie wiedział, co planuje przyjaciel.
                - Po co to?
                John srogo spojrzał na niego.
                - Żenisz się z inną, a to miał być wasz dzień. To chyba oczywiste, że będzie chciała cię dzisiaj dopaść.
                - Ale..
                - Bez dyskusji.
                Kiedy Bartowski ubierał się, uśmiechając pod nosem. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że Sarah przybędzie na ceremonię jako panna młoda. Miał nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Kiedy wyszedł z sypialni, zobaczył, jak chłopaki wkładali słuchawki do uszu. Byli drużbami, a przy okazji mieli zamiar go strzec. Cieszył się, że na razie ma ich po swojej stronie.
                Uroczystość w kościele była wzruszająca. Młodzi patrzyli sobie głęboko w oczy i przysięgali sobie miłość aż do śmierci. Chuck nie mógł oderwać wzroku od swojej żony, a ona od niego. Ellie, Mary i Morganowi zaczęły spływać łzy. Jedynie Casey był niewzruszony.
                Goście świetnie bawili się na przyjęciu weselnym państwa Bartowski na placu przed jego mieszkaniem.  Młodzi zatańczyli kilka tańców, a resztę wieczoru przesiedzieli w gronie najbliższych. Kiedy znaleźli się w sypialni mężczyzna zwrócił się do żony. Chciał przekazać jej podjętą decyzję. Dla ich dobra, chociaż obawiał się jej reakcji.
                -Chcę wyjechać z tobą jak najdalej stąd i żyć normalnie. Wiem, że nie zabijesz mnie.
                - A twoja siostra? Matka? Morgan i Casey?
                Kochał rodzinę i przyjaciół, ale to ona była jego światem. Jego serce biło dla Sarah Walker Bartowski. Wiedział, że niezależnie co się zdarzy, nie będzie żałował. Spojrzał jej głęboko w oczy.
                - Chcę być z tobą. Tutaj będę się martwił o ciebie, że cię złapią i zamknął.
                - Albo zlikwidują...
                Dopiero po chwili dotarło do niej, co powiedziała. Szybko zreflektowała się, widząc przerażenie męża. Podeszła na przeciwko niego i położyła dłoń na jego policzku w czułym geście
                - To nic. Nic mi nie będzie.
                Przytuliła się do niego. Czuła jak Chuck drży na myśl, iż coś może się jej stać. Zaczęła zastanawiać się nad ucieczką. Inaczej nie mogła tego nazwać. Musiała zniknąć z pola widzenia CIA, aby uniknąć oskarżenia o zdradę. To nie do końca było to w jej stylu. Była rozdarta. Nic ją nie trzymało w Stanach, w przeciwności do jej małżonka.  Odsunęła się od niego i spojrzała głęboko w oczy i zobaczyła, że właśnie tego pragnie. To zaważyło na decyzji.
                - Jedziemy.
                Dopiero wtedy zdała sobie sprawę jaki sukces osiągnął mężczyzna.  Nachyliła się  i pocałowała go namiętnie. Kiedy oderwała się, spojrzała na niego figlarnie. Zbliżyła usta do ucha, aby wyszeptać uwodzicielsko. Pokiwała głową.            - Gratulacje.
                Chuck dał tył w krok. Zrobiło mu się gorąco, a do tego zmieszał się. Nie wiedział, o czym mówi.
                - Czego?
                Uśmiechnęła się do niego. Była rozbawiona. Jego zachowanie wcale ją nie dziwiło.
                - Przecież ktoś kupił twój program.
                Przytaknął.
                - To prawda.
                - I chce cię w zespole. Koniec z Buy More oraz koniec pewnego etapu w twoim życiu. Odniosłeś sukces.
                Szeroki uśmiech. Typowy dla niego i głupkowaty.  Postanowił iść w ślady żony. Teraz to on postanowił jej coś wyszeptać zalotnie.
                - Zgadzam się. Ale stało się coś cudowniejszego. Kobieta z moich snów jest moją żoną pani Bartowski.
                Czasem zastanawiał się, czy to nie sen. Taka cudowna kobieta wybrać sobie idiotę. Złapał ją za rękę i zaprowadził do łóżka, na którym ją posadził. Wieczór dał się Anandzie we znaki Zaczął masować jej spięty kark. Lubiła jak to robił. Szybko rozluźniła się. Miała spuchnięte kostki. Przyklęknął przy niej. Z namaszczeniem zdjął lewy, biały balerin z delikatną wstążeczką i zaczął masować jej stopę, a następnie obrzęknięte miejsce.
                Powtórzył to z prawą nogą. To pozwoliło się jej poczuć jak nowonarodzona i pełna sił. Maleństwo kopnęło. Lubiła to uczucie. Wstał  i usiadł obok żony. Położył rękę na jej zaokrąglonym brzuchu, a drugą objął.
                - Też nie możemy się ciebie doczekać kwiatuszku. Nawet nie wiesz, jaką przysługę nam oddałaś.
                Spojrzała na niego ze zdumieniem.
                - Dziewczynka? Skąd przyszło ci to do głowy.
                - Tak podejrzewam. 
                Pokręciła głową. Za to uwielbiała Chucka.  Zgadzała się z jego stwierdzeniem. Od kiedy zaczęli spotykać się na nowo, nie wiedzieli, jak zacząć się widywać bez podejrzeń. Jedna namiętna noc i mała istotka dały szansę na wspólne życie bez zbędnych pytań. Dla rodziny i przyjaciół  byli razem ze względu na dziecko.
                O dziwo Mary pochwalała według niej dojrzałą decyzję syna. Według niej miłość mogła przyjść z czasem, albo on nadal będzie kochał swoją byłą narzeczoną, ale nie okaże to swojej żonie. Nikt z nią się nie zgadzał. Nie zwracała na nich uwagi. Mała nadzieję, że  Chuck wreszcie będzie wolny.
                Świeżo poślubione małżeństwo wyjechało na tydzień nad morze. Spali do późna i chodzili na spacery brzegiem oceanu. Cieszyli się sobą. Wreszcie byli zupełnie sami.  Casey im odpuścił i trzymał się na odległość. Zero kamer, zero podsłuchu. Chuck zadzwonił do przedstawiciela brytyjskiej firmy i przyjął ich ofertę. Miał przybyć dopiero po narodzinach dziecka. Dostał ogromną sumę pieniędzy za swój program.
                Po powrocie postanowili powiadomić wszystkich o wyjeździe. Ellie była dumna z brata. Wreszcie miał pożegnać sklep i zająć się czymś na jego poziomie. To było to, co dla niego chciała. Z drugiej strony bała się czy tam będą szczęśliwi. Mary  ucieszyła się. Jak najdalej od CIA to będzie wiódł lepsze życie. Morgan bał się rozstania z przyjacielem. Miał przestać go widywać. Nie był jeszcze na to gotowy, ale  nie zatrzymywał go. Za to przypominał, że to on umówił go z Amandą.
                 John bał się ataku ze strony Walker rozwścieczonej na wiadomość o ślubie byłego narzeczonego. W Wielkiej Brytanii straci nad nim jakąkolwiek możliwość ochrony i musiał się z tym pogodzić. Charles był dorosły i dorosły. Póki nie szukał Sarah, mógł robić, co żywnie mu się podobało. To mu się nie podobało, ale miał związane ręce. Miał nadzieję, że to tej pory złapie kobietę i zagrożenie minie.

                Pewnego dnia otrzymał wiadomość o śmierci byłej współpracownicy. Od razu postanowił to sprawdzić. Siedemnaście godzin później znalazł się w Krakowie. gdzie została pochowana zdrajczyni i była dziewczyna Bartowskiego. Odnalazł jej mogiłę usypaną z ziemi i drewnianym krzyżem na niewielkim cmentarzu.

piątek, 21 października 2016

Polski Jane

Właśnie  oglądam Planetę Singli i tak patrzę na Macieja Sztura i widzę Patricka Jane'a. Gdyby kręcono polską wersję byłby świetny.  Sami zobaczcie.

wtorek, 13 września 2016

Zdrada (serial Chuck) cz. II

Chuck próbował się zbuntować, ale spojrzenie przyjaciela spowodowało dreszcz strachu, który przeszedł po jego ciele. Nawet przez głowę nie przeszło mu, aby użyć  Intersektu i Kung Fu. Jechali w milczeniu. Przed mieszkaniem, na dziedzińcu czekała na niego siostra. Jej mina zdradzała złość i zatroskanie. Podbiegła do niego i przytuliła go z całych sił.
                - Dlaczego nie powiedziałeś, że Sarah odeszła od ciebie i że znęcała się nad tobą?
                Był w szoku, gdy to usłyszał. Z mieszkania Woodcombów wyłonił się Grimes. Komputerowiec za plecami Ellie, bezgłośnie spytał, o co chodzi i że ma przechlapane. Kobieta była nieświadoma tego.
                - Wróć do nas. Jak za dawnych lat.
                Martwiła się o młodszego braciszka. Pamiętała, co sie z nim działo po zerwaniu z Jill i po wyrzuceniu ze Stanford.  Potrzebował prawie pięciu lat, aby się pozbierać i znaleźć, jak sie wydawało cudowną dziewczynę Sarah Walker.  Żałowała, że wcześniej nie przejrzała tej wiedźmy. Chciała zrobić wszystko, aby pomóc mu się otrząsnąć, tak jak przed laty.
                - Chodź. Przygotuję ci coś do jedzenia.
                Nie opierał się. Nie miał sił na kłótnię.  Dał się jej zaprowadzić, jak mały chłopiec.  Nie mógł otrząsnąć się.  W głowie ciągle miał wiele myśli. Nie zwracał uwagi na to, co wokół niego się działo. Siedział w salonie i nikogo nie słuchał. Patrzył się w pustkę i zastanawiał, czy ukochana jest bezpieczna.
                Minęły dwa miesiące. Charles czuł się osaczony. Nigdzie nie mógł się ruszyć bez obstawy. Nie widział je, ale czuł ich obecność. Kiedy próbował opuścić miasto, albo ustalono, że zdjął nadajnik agenci usypiali go za pomocą pistoletów ze środkiem usypiającym i odstawiali go do pracy, albo mieszkania Eleonor.
                Morgan i John w każdej wolnej chwili obserwowali go. Ewentualnie spędzali z nim czas. Czuli się za niego odpowiedzialni i nie mieli zamiaru dopuścić do jego śmierci. Młoda matka, a starsza siostra nieszczęśnika stała się nadopiekuńcza wraz z ich rodzicielką. Robili co mogli, ale to na niewiele się zdawało.
                To wszystko go drażniło. Zamykał się w swoim pokoju i z utęsknieniem myślał o najwspanialszej kobiecie na świecie. Nie mógł się doczekać, aż to szaleństwo się skończy i Sarah powróci. Bał się o nią. Mogła być wszędzie i walczyć o przetrwanie.
                Znał ją dobrze i wiedział, że  umie walczyć i wie jak przeżyć.  Nie raz widział, jak pokonuje wrogów. Znała zasady ucieczki, umiała posługiwać się bronią, znała sztuki walki. Jeśli na czymś jej zależało, to nie poddawała się.  Przypomniał sobie, jak przywaliła tamtemu przestępcy w więzieniu, kiedy wyciągali człowieka Volkoffa. Próbował zabić czas grając w strzelanki i zajadając się Cheetosami. Załamywał się, ale nie przestawał wierzyć w ukochaną.
                Brał udział w akcjach z nową agentką Hope Donwell. Nie poznała tajemnicy, ani  prawdziwej tożsamości Carmichaela. Cała trójka postanowiła jej nie ufać. Chcieli ją sprawdzić. Jego towarzyszom zależało, aby nie powtórzyła się historia z Walker. Za to był na nich wściekły. Kobietę traktował z obojętnością i jawną niechęcią.
                Ellie miała dość jego załamania i odizolowania się od świata.  Martwiła się o niego. Poradziła się psychoterapeuty, wspominając iż dziewczyna znęcała się nad nim. Dowiedziała się, że  nie powinna na niego podnosić głosu i przemawiać spokojnie. Zapukała do drzwi pokoju Charlesa i pukając zapytała.
                - Chuck? Przyjdziesz do nas?
                - Nie.
                Westchnęła.
                -Nie możesz zamykać się w pokoju. Wiem, że zostałeś zraniony... Wyjdź do nas.
                Zirytował się. Nie mógł uwierzyć, że tak szybko skreśliła Sarah i uwierzyła w kłamstwa. Krzyknął do niej.
                - Nic nie wiesz i niczego nie rozumiesz. Nic nie jest takie, jakie się wydaje.
                - Ale...
                - Nie.
                Zdawała sobie sprawę, że nic nie wskóra, więc odeszła zrezygnowana.  W salonie siedziała Mary.
                - I co?
                - Bez skutku.
                Usiadła obok niej zmarnowana. Nie wiedziała, jak ma z ni  postępować. Nie chciała na niego wściekać, ponieważ wiedziała, że to nie jego wina, tylko wiedźmy, która wyssała z niego energię. Załamywała ręce.
                - Najpierw Jill, a teraz Sarah. Nie wiem, co z nim zrobić. Kompletnie zamknął się. Dlaczego nie zauważyła, że ona znęca się nad Chuckiem. Często niebywało go w domu, ale myślałam, że to z powodu zakochania się.
                - Ja też niczego nie zauważyłam. Myślałam, że dla niego była wspaniałą kobietą. Troszczyła się o niego. Miałam wrażenie, że była gotowa zaryzykować życiem dla niego.
Mary nie chciała mówić, że była światkiem takich sytuacji, ponieważ nie chciała zdradzić przed córką jego drugiego życia. Życia szpiega.
                - Co mam zrobić?
                Poczuła ukłucie w sercu. Wiedziała, że jest wszystkiemu winna. Tego też, że  Ellie musiała zajmować się młodszym bratem. Wszystko było na głowie dziewczyny, a następnie młodej mężatki i matki. Wzięła wnuczkę na ręce. Była na siebie zła za porzucenie rodziny i wieloletnią nieobecność w ich życiu.
                - Masz najcudowniejszą matkę na świecie. Jest też najcudowniejszą siostrą.
                - Mamo - odezwała się z udawanym oburzeniem Ellie. - Ty też byłaś dobrą matką.
                - Ale odeszłam...
                - I wróciłaś. Jesteś dobrą babcią.... Zostaniesz z małą?
                - Oczywiście
                Ledwie kobieta wyszła, a była szpieg Szron otrzymała wezwanie do Zamku od dobrze znanego pułkownika w sprawie Walker.  Zapukała do syna
                - Masz zająć się Clarą. Mam ważne spotkanie. To rozkaz.
                Miała nadzieję, że to poskutkuje. Ukryła się za zasłoną w salonie, gdzie w kołysce smacznie spała malutka pociecha.  Po pięciu minutach Chuck opuścił pokój i zajrzał do siostrzenicy. Nie pozwoliłby jej skrzywdzić. Mógł być obojętny na świat, ale nie miał zamiaru, aby coś się stało córce siostry.
                Wpatrywał się w nią, kiedy Mary opuszczała mieszkanie z i ulgą. Miała nadzieję, że to poskutkuje. Mogła odmówić, ale wpadła na pomysł, iż dziecko pomoże  otrząsnąć się jej synowi. Zdawała sobie sprawę, że  Clara rozczuli go i przywróci do świata. Była słodka, a to musiało rozczulić największego twardziela.
                Chuck zajął sie małą. Wyobrażał sobie, jak  cudownie byłoby trzymać maleństwo jego i Sarah. Miał nadzieję, że wszystko się wyjaśnił i nadejdzie taki dzień, kiedy będą mieli swoją pociechę. Dopiero po jakimś czasie zdał sobie sprawę, że tak matka wybawiła go z kryjówki. Uśmiechnął się do dziewczynki. Był wobec niej troskliwy. Mary Bartowski wygrała.
                Kiedy Eleonor wróciła do domu, była zaskoczona widząc brata śpiewającego kołysankę jej córeczce. Był przy tym delikatny. Zaparło jej dech w piersiach. Stała w progu i z przyjemnością patrzyła na dwójkę bliskich. Czuła radość w sercu. Miała nadzieję, że wszystko może wrócić do normy.  Była z niego dumna. Podeszła i uścisnęła go.
                Mijały kolejne miesiące. Powoli zaczął powracać do rzeczywistości. Spędzał wieczory na wygłupach i grach z najlepszym przyjacielem Morganem. Zasiadał do posiłków wraz z rodziną, zajmował się Clarą. Nie miał zamiaru rozmawiać z nikim o narzeczonej. Chodził posępny. Nie umiał pozbierać się po całej historii. Próbował uciec agentom, ale ci nadal byli czujni i łapali go. Potem musiał wysłuchiwać kazania Johna.
                Minęło sześć miesięcy od ucieczki Sarah Walker.  Siedział na swoim stanowisku i zajmował się oprogramowaniem, kiedy usłyszał  dzwonek. Podniósł głowę i zobaczył brunetkę o jasnoniebieskich oczach. Tak znajomych i pięknych. Poczuł ogromność radość i ulgę. Był szczęśliwy, widząc kobietę.
                - Kupiłam wczoraj tutaj laptopa i mam problem z zainstalowaniem antywirusa.
                Zdjęła z ramienia torbę i wyciągnęła z niej urządzenie i włączyła je. Uśmiechnął się do niej i patrzył na nią. Nie mógł oderwać oczu od cudownej kobiety.
                - Mój laptop.
                - Oczywiście.
                Szybko pomógł zainstalować program, chociaż wolał ją dotknął, aby przekonać się, że to sen. Klientka  uśmiechnęła się figlarnie. Kiedy skończył. Zatrzasnęła notebooka i położyła wizytówkę.
                - Dziękuję. Jesteś słodki. Chcę ci się odwdzięczyć. Zapraszam na kawę. Zadzwoń.
                Nie dała mu dojść do słowa, tylko odeszła. Nawet nie zauważył, kiedy podszedł do niego Grimes.
                - Ale laska. Co tutaj robiła?
                - Nie umiała zainstalować antywirusa. Zostawiła mi swój numer.           
                Morgan zauważył, jakie wrażenie kobieta zrobiła na jego przyjacielu.
                - Ale masz szczęście. Ładna. Powinieneś się z nią umówić.
                Przyjrzał sie wizytówce, zapamiętał numer i wyrzucił ją demonstracyjnie do śmietnika. Oponował z całych sił, aby Morgan niczego nie domyślił się. Nie chciał narazić brunetki na niebezpieczeństwo. Dał by się zabić, aby ona była bezpieczna. Udawał obojętność na jej wdzięki.
                Robił to przez dwa tygodnie. Szło mu nawet gładko. Nawet John obserwujący całą sytuację niczego się nie domyślał. Był z siebie dumny. Pewnego dnia, gdy mieli w sklepie mały ruch Grimes przyniósł mu zgniecioną kartkę.
                - Musisz zadzwonić, a nie tracić takiej okazji na kolejną super laskę.
                Trzymał ją na wysokości oczu i głupkowato uśmiechał się.
                - Nie marnuj szansy. Pokarz Sarah, że straciła nad tobą kontrolę.
                - Nie.
                Bartowski w duchu śmiał się z całej sytuacji, ale starał się zachować powagę i udawał złość.
                - Umówiłem cię z nią najlepszej restauracji w mieście na siódmą.  Tylko się nie spóźnij.
                Przewrócił oczami.
                - Ale nie chcę iść.
                - Nie wystaw jej.
                - Kogo?
                Koło nich zmaterializował się Casey.
                - Umówiłem Chucka z gorącą laską.
                Był podjarany randką kumpla.
                Sprzedawca spojrzał na przełożonego srogo. Ten przestraszył się, ale nie miał zamiaru tego pokazać.
                - Spokojnie. Nikt inny, prócz Alex mnie nie interesuje. Ale Chuck nie może tak długo rozpaczać, jak po Jill. Może jakaś dziewczyna pomoże mu, jak wcześniej Sarah.
                - Nie chcę - krzyknął Bartowski.
                - Idziesz. To rozkaz. Mam dość twojego użalania.
                Udał poddanie się
                - Dobrze. Ale jeśli  nie będziesz podsłuchiwał. Będę się krępował.  Dajcie mi prywatność, której od dawna nie mam przez was.
                - Dobrze.
                Nie uwierzył mu. Przygotował  się do randki. Wystroił się. Założył spodnie jeansowe i najlepszą koszulę. Denerwował się. Dziesięć minut przed spotkaniem wysłał dziewczynie wiadomość z innym adresem. Prosił, aby przyjechała do jego ulubionej chińskiej restauracji. Miało to trochę uniemożliwić nikomu podsłuchu, przynajmniej na początku spotkania.
                Kiedy przyszedł, Amanda Miller, kobieta mająca problem z zainstalowaniem antywirusa czekała na niego. Poczuł falę miłości i radości na jej widok. Nie wytrzymał. Podbiegł do niej i wziął ją w ramiona, a twarz schował w jej włosach. Jego serce biło szybciej. Cieszył się z tego spotkania oraz, że nic jej nie jest. Odetchnął z ulgą. Bał się, iż ona zbyt ryzykuje przychodząc na spotkanie. Szepcze z miłością.
                - Sarah.
                Uśmiechnęła się nią. Cieszyła się na jego widok, tak jak on. Bała się, że uwierzył w całą historię. Budynek mógł być obstawiony i wszyscy czekają na nią. Nie mogła bez niego wytrzymać i musiała zaryzykować. Wyszeptała mu do ucha.
                - Kocham cię. Chcę, aby...
                Zamknął jej usta namiętnym i pełnym tęsknoty pocałunkiem. Kiedy oderwali się od siebie, wyszeptał.
                - Wiem. Chciałem cię odnaleźć, ale Casey i CIA mnie pilnuje. Pewnie zaraz tutaj będą, aby mieć na mnie oko.
                Odskoczyli od siebie, patrząc na siebie. Byli spięci i spragnieni dotyku innego ciała, ale musieli trzymać się na dystans. Usiedli na przeciwko siebie i zaczęli opowiadać o sobie. Starali się zachowywać, jak na pierwszej rance. Charles opowiedział jej o swojej "byłej" narzeczonej. Oboje wyglądali sztucznie, co nadawało wszystkiemu autentyczności.
                Nie wiedzieli, że mieli szczęście i John był nieobecny. Dostawiał wiadomość o Walker opuszczającej Stany Zjednoczone i udawała się do Wschodniej Europy. Była to zmyłka         zorganizowana, aby być bezpiecznym i móc spotkać się z ukochanym.
                Po zjedzeniu krewetek i zupy postanowili jeszcze się spotkać. Musieli tylko pamiętać o zachowywaniu  pozorów początku znajomości. Agenci nie weszli do środka, aby nie spłoszyć towarzyszki Bartowskiego, a rozglądali się za swoją byłą koleżanką.
                Amanda i Chuck spotykali się raz w tygodniu i to pod kontrolą Casey'a, który niczego się nie domyślał. Rzadko patrzyli sobie w oczy, a jak to robili, to powstrzymywali się od miłosnych spojrzeń. Czasem udało się im wymknąć kilka razy do magazynu w jego miejscu pracy i całować się z ogromną pasją i tęsknotą.
                Przedstawił dziewczynę Morganowi. Ten starał się być nieufny i ostrożny wobec nowej wybranki przyjaciela. Chciał upewnić się, że nie spotka go więcej krzywda.  Kobieta była wobec niego miła. Ten nie rozpoznał jej, co cieszyło Miller

poniedziałek, 5 września 2016

Zdrada (serial Chuck) cz. I

Ostrzeżenie:
To opowiadanie odnosi się do serialu Chuck. Jeśli go nie oglądałeś dowiedz się coś o nim. Czytasz na własne ryzyko. Nie wszystko jest zgodne z fabułą. Jest sporo mojego wyobrażenia.

Ani różnica poglądów, ani różnica wieku,
nic w ogóle nie może być powodem zerwania wielkiej miłości.
Nic, prócz jej braku
Maria Dąbrowska

Być zakochanym to być szalonym
przy zdrowych zmysłach.
Owidiusz
Najsmutniejsze w zdradzie jest to, że nigdy nie pochodzi od wrogów, a od osób, które darzymy największym zaufaniem



ŹRÓDŁO: http://www.xdpedia.com/8710/najsmutniejsze_w_zdradzie_jest_to_ze.html


Bohaterowie:
 Charles Chuck Bartowski -  agent CIA, posiadający w głowie komputer Intersekt, gdzie znajdowały się ważne informacje CIA i Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), informacje, oraz umiejętności w nim zapisane objawiały się wizjami. Wykorzystuje zapisane tam umiejętności.  Przyjaźni się  Morganem Grimesem, Johnem Casey'em, narzeczony Sarah Walker, brat Ellie Woodcomb, szwagier Devona Woodcomba.

Znalezione obrazy dla zapytania CHUCK BARTOWSKI
Znalezione obrazy dla zapytania CHUCK BARTOWSKI


Sarah Walker - agentka CIA, narzeczona Chucka Bartowskiego, zaprzyjaźniła się z Ellie Woodcomb, Morganem Grimesem, oraz Johnem Casey'em.  Ellie stała się dla niej siostrą. Na początku z Johnem mieli tylko chronić Intersekt, ale zakochała się w nim. Długo walczyła ze swoim uczuciem, zanim zostali parą.
Znalezione obrazy dla zapytania sarah walker
Znalezione obrazy dla zapytania sarah walker
Ellie Bartowski Woodcomb - lekarka neurologii, żona kardiologa Devona Woodcomba, siostra Chucka. Zaprzyjaźniła się z dziewczyną brata Sarah. Polubiła sąsiada Casey'a. Była naopiekuńcza wobec swojego młodszego braciszka, nie wie o jego podwójnym życiu.
Znalezione obrazy dla zapytania ellie bartowski woodcomb
Znalezione obrazy dla zapytania ellie bartowski woodcomb
John Casey - pułkownik w Narodowej Agencji Bezpieczeństwa. Na początku miał zabić Chucka, a następnie go chronić wraz z Sarah. Zaczął pracować w Buy More, aby mieć oko na podopiecznego. Z czasem zaprzyjaźnił się z nim. We trójkę biorą udział w misjach. Ma córkę Alex, która poślubiła Grimesa.
Znalezione obrazy dla zapytania john casey
Znalezione obrazy dla zapytania john casey buy more
Morgan Grimes - przyjaciel Chucka, przez dłuższy czas nie wiedział o jego podwójnym życiu, Kierownik Buy More w Burbank, gdzie znajduje się  baza NSA i CIA, zwana Zamkiem. Czasem współpracuje z agentami. Jest mało inteligentny. Poślubił córkę Casey'a, Alex
Znalezione obrazy dla zapytania morgan grimes
Znalezione obrazy dla zapytania morgan grimes
Mary Bartowski - matka Charlesa i Elleonor, która ich porzuciła. Była szpiegiem o pseudonimie Szron. Chuck odnalazł ją u Volkoffa i zrobił wszystko, aby mogła wrócić do rodziny. Przy pomocy przyjaciół, a najbardziej Sarah udało mu się. Przez wiele lat uznawana za zdrajcę.
Znalezione obrazy dla zapytania mary bartowskiZnalezione obrazy dla zapytania mary bartowski

Devon Woodcomb- mąż Ellie, zięć Mary i szwagier Chucka, zwany Kapitanem Czadem
Znalezione obrazy dla zapytania kapitan czad devon woodcomb
Znalezione obrazy dla zapytania devon woodcomb


Sarach, Charles i Morgan mieszkają razem, obok wokół wspólnego placu z fontanną znajdują się mieszkania Casey'a  oraz Ellie i Devona.


Zdrada
                Charles Chuck Bartowski siedział w swojej sypialni i rozmyślał. Duchem był nieobecny.  Poprzedniego wieczoru jego przyjaciel i współpracownik John Casey powiadomił go, iż jego narzeczona i współpracowniczka Sarah Walker zdradziła kraj. Do tego od nowego pracodawcy  otrzymała zlecenie, aby go zabić. Nie mógł w to uwierzyć.
                Całą noc analizował zachowanie ukochanej w ostatnich dniach. Była taka jak zawsze. Pełna energii i czuła, chociaż przerażona wizją ślubu. Nauczył się rozpoznawać jej emocje, a niczego niepokojącego nie zauważył.  Nie dostrzegł zmiany w jej zachowaniu.
                Przymknął oczy  i zobaczył Sarah z początku ich znajomości, kiedy na plaży w Malibu prosiła go o zaufanie. Jak źle wychodził na jego braku. Zawsze mógł na nią liczyć. Kiedy jego ojciec został uprowadzony przez Fulcrum, a Beckman postanowiła go pozbawić wolności, zaryzykowała i uratowała go z pułapki i ruszyła z nim na ratunek Orionowi. Wziął do ręki zdjęcie narzeczonej.
                - Ufam ci kochanie. Rozumiem dlaczego uciekłaś. Mam nadzieję, że cię nie złapią.
                Nagle rozległo się pukanie do pokoju. Była to zmartwiona Ellie, jego starsza siostra.
                - Chuck? Wszystko w porządku?
                - Tak. Zaraz zejdę.
                - Jesteś spóźniony. John i Morgan wydzwaniali po kilka razy. Podobno masz wyłączony telefon.
                Spojrzał na swoją komórkę, leżącą na łóżku. Sprawdził ją.
                -Rozładowana.
                Zaklną. Wstał i wyjrzał przez okno. Nie potrzebował komputera w głowie, aby wiedzieć, że jest obserwowany Udał się do łazienki i wziął szybki prysznic. Kiedy zszedł na dół, Ellie podała mu zapakowane kanapki,
                - Morgan kazał ci natychmiast przyjechać do sklepu. Co się stało?
                Nie miał ochoty  wymyślać kłamstwa, a nie mógł zdradzić jej prawdy.
                - Nic się nie stało. Wszystko jest w porządku.
                Nie uwierzyła mu. Zbyt dobrze go znała i wiedziała, kiedy nie był z nią szczery.  Widziała jego podkrążone oczy, roztrzepane włosy. Do tego jego przybycie do jej mieszkania w środku nocy.
                - Nie chcesz mówić, to nie mów. Tylko zjedz coś.
                Podszedł bliżej do niej. Było mu głupio, widząc złość siostry.
                - To tylko kłopoty z Sarah. Później ci wyjaśnię. Teraz spieszę się do pracy. I tak dostanie mi się od Morgana. Zapomniałem o naszym wczorajszym wieczorze gier, a teraz spóźnię się sklepu.
                Ucałował ją w policzek i wybiegł. Wiedział, że nie uniknie dalszej rozmowy, ponieważ kobieta była na macierzyńskim.  Gnał ulicami swoim służbowym samochodem. Zdawał sobie sprawę, że miał ogon. Nie miał zamiaru zwracać na niego uwagi.
                Kiedy dojechał, odczekał chwilę i zobaczył czarnego SUV-a. Wywołało to wizję. Pojazd należał do CIA. Wszedł do sklepu. Myślał, że pozostanie niezauważony po wejściu do Buy More. Pierwszy zauważył go przerażony jego najlepszy przyjaciel. Podbieg do niego i położył ręce na jego ramionach i przyglądał się mu uważnie. Odetchnął z ulgą.
                - Chuck? Nic ci nie jest?
                -  W porządku. Gdzie Casey?
                - W Zamku. Zmienili hasła. Wpuszczę cię...
                Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale nie wiedział co. Odprowadził go do drzwi i otworzył mu je. Chuck zszedł do podziemi, gdzie John siedział i oglądał nagrania. Przez chwilę obserwował go.
                - Hej Casey.
                Pułkownik poderwał się. Warknął.
                - Bartowski.
                - Gdzie byłeś?
                - W domu...
                W jego głosie słychać było oburzenie.
                - Ale o tym to wiesz. CIA cały czas ma mnie na oko. Słuchaj, możemy porozmawiać?
                - Rozumiem, że nie możesz uwierzyć. Agenci są wyszkleni do kłamania...
                Nie mógł słuchać obojętnego tonu mężczyzny, który go drażnił nie odrywając oczu od monitora.
                - Ale zSarah mnie nie kocha. I ty o tym wiesz. nie mogła zdradzić. Przeżyła zdradę Bryce'a, chociaż później okazała się udawana.
                - Też tego się spodziewałem, ale  zdrady zawsze się zdarzają. Nawet między ludźmi sobie bliskimi.
                - Sarah nie jest taka. Kochamy się.
                - Posłuchaj. Mnie też jest ciężko to zrozumieć. Zaufaliśmy jej. Mogę być na siebie zły, że niczego nie zauważyłem.
                -Ona nie zdradziła...
                Krzyknął na niego.
                - Uciekła, ponieważ wiedziała, że ją złapiecie i zamknięcie, albo poddacie go torturom, albo zlikwidujecie.
                John spojrzał na Chucka. Jego mina mówiła, że z tym ostatnim trafił. Zbladł.
                - Nie... Chcesz ją zabić.
                - Mam rozkaz.
                Bartowski był coraz bardziej wściekły.
                - Mówisz o tym bez uczuć, a to twoja przyjaciółka. To samo czułeś, gdy miałeś mnie zlikwidować?
                Kąciki ust pułkownika  drgnęły.
                - Doświadczenie uczy, że w tej branży nie można nikomu ufać. Idź do pracy. Nie ruszaj nawet się na krok.
                Chuck opuścił zamek, wiedząc, że nie przekona go do swoich racji. Usiadł przy swoim stanowisku, ale duchem był nieobecny. Przypomniał sobie pierwsze spotkanie z narzeczoną. Miała problem z komórką. Wiedział, że to był pretekst, aby zbliżyć się do celu. Zostawiła mu wizytówkę.
                Była cudowna. Kiedy znowu przybyła, dała do zrozumienia, że czekała na telefon od niego. Pierwsza randka skończyła się ucieczką przed Casey'em. To wszystko za sprawą komputera w jego głowie, który został przesłany przez Larkina. Musiał ją odnaleźć, ale bez informowania Morgana i Casey'a. Wiedział, że próbowaliby go powstrzymać.
                W tym samym czasie John oderwał oczy od ekranu. Po mimo wszystko polubił Bartowskiego i miał zamiar chronić go za wszelką cenę. Zdawał sobie sprawę, że popełnił ogromny błąd ufając Sarah Walker. Stał się miękki pracując z Intersektem. Sam nie zauważył, kiedy to się stało.
                Myślał, że kobieta naprawdę kocha ich podopiecznego. Mylił się. Cieszył się, że prawda wyszła na jaw zanim wykonała swoje zadanie. Nie darowałby jej tego zabójstwa. Dorwałby ją za wszelką cenę, a następnie torturował dniami i nocami. Zabiłby ją bardzo powoli. Nie mógł zrozumieć, dlaczego niczego nie zauważył. Westchnął.
                Od jakiegoś czasu szukano kreta SWZ FR (Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej). Nikt nie wiedział kto jest wtyczką. NSA ( Narodowa Agencja Bezpieczeństwa) przechwyciła zaszyfrowaną wiadomość. Po jej rozszyfrowaniu generał Beckman skontaktowała się z nim i przekazała, że agentem współpracującym z Rosjanami była Sarah Walker i dostała zadanie zlikwidowania Intersektu znanego jako Charles Bartowski.  
                 Zarządzono zwiększenie ochrony, oraz sprawdzenie miejsca zamieszkania agentki Walker. Osobiście brał udział w przeszukaniu mieszkania kobiety, jej chłopaka i przyjaciela. Wszystko rozpruto w jej sypialni oraz w salonie. Znaleziono urządzenie do porozumiewania się z Rosjanami i przechwyconą wiadomość, buteleczkę z niewykrywalną trucizną. Był w szoku. Nigdy nie podejrzewałby ją o zdradę, a tym bardziej o próbę zabicia Chucka. Za każdym razem chroniła go.
                Był pewien, że nic nie znajdą. Nagle zdał sobie sprawę, że narzeczeni mogą być razem, a buteleczka nie była pewna. Wyciągnął telefon i zadzwonił do Chucka, ale ten nie odbierał. Następnie wybrał numer do Morgana.
                - Tu Grimes, kierownik Buy More. Słucham?
                Warknął do słuchawki.
                - Gdzie Bartowski?
                - Nie wiem
                Zirytował się.
                - Słuchaj uważnie. Tu chodzi o życie Bartowskiego. Walker chce go zabić.
                - To niemożliwe.
                - Grimes - Jego głos stawał się coraz bardziej srogi.
                -Je romantyczną kolację z Sarah w restauracji, gdzie chciał się jej oświadczyć.
                Ruszył pędem w skazane miejsce. Miał nadzieję, że zdąży, zanim dojdzie do nieszczęścia. Kiedy dotarł w pobliże restauracji, wyskoczył ze swojego auta i wyciągnął broń za paska . W drzwiach dostrzegł sylwetkę zdenerwowanego przyjaciela, który niczego nie rozumiał. Jego spojrzenie żądało wyjaśnień. John odetchnął z ulgą, ale nie okazał tego. Spytał srogim tonem.
                - Gdzie  Walker?
                Intersekt nie mógł zebrać myśli. Wskazywał różne kierunki.
                - Wybiegła po odebraniu telefonu.... Powiedziała tylko, że mnie kocha i że musi wyjechać i pocałowała mnie... Czułem w nim desperację...  Casey, co się dzieje? Kolejna misja? Teraz? Beze mnie?
                Pułkownik pokiwał przecząco głową. Nie był pewien, jak powiedzieć mu o tym, co zrobiła jego narzeczona. Postanowił być bezpośredni, tak jak zawsze.
                - Nie. Zdradziła kraj i ma cię zabić.
                Rozejrzał się. Podniósł wargę do góry w charakterystyczny dla siebie sposób.
                - Dziwię się, że jeszcze żyjesz.
                Chuckowi szczęka opadła. Nie uwierzył.
                - To ma być żart?
                - Nie. mamy dowody jej zdrady.
                John podszedł do niego i poklepał go po plecach pocieszająco.
                - Przykro mi. Lepiej jej nie szukaj.
                - To niemożliwe - wyszeptał Chuck.  - Nie Sarah. Niedawno się zaręczyliśmy.
                Zdał sobie sprawę, że gdyby nie telefon, to zostałaby złapana.
                - Posłuchaj Bartowski. Znaleźliśmy dowody przeciwko niej Osobiście brałem udział w przeszukaniu waszego mieszkania. Do tego ktoś ją teraz ostrzegł.
                - To ja - podbiegł do nich przerażony Grimes. Ciężko oddychał. - Próbowałem skontaktować się z Chuckiem... Nie odbierał, więc zadzwoniłem do Sarah i wykrzyczałem jej, że o wszystkim wiemy i aby skrzywdziła się Chucka i jedziesz po nią.
                Casey zdenerwował się.
                - Idiota.
                Bartowski nie miał ochoty ich słuchać. Nie wiedział, co myśleć. Wsiadł do samochodu i ruszył przed siebie. Gnał bez celu i próbował sobie wszystko poukładać. Jego ukochana nie mogła chcieć go zabić. Nie raz poświęcała się dla niego. Kiedy przygotowano dla niego pułapkę, aby go odizolować, powiedziała mu o tym i z nim uciekła. Była to zdrada, a i tak to dla niego zrobiła. A ostatnio udała się do Volkoff Industries, aby doprowadzić do złapania jej szefa i jego matka mogła wrócić do rodziny.
                Po dwóch godzinach zajechał w okolice swojego miejsca zamieszkania. Zamiast udać się do siebie, przez okno dostał się do swojej dawnej sypialni w lokum Ellie Bartowski Woodcomb i jej męża Devona. Kobieta właśnie ułożyła swoją córeczkę do snu po karmieniu, kiedy usłyszała hałas.
                Obudziła męża, który chciał zignorować  całą sytuację myśląc, iż żonie się przesłyszało ze zmęczenia. Uległ jej i wziął pierwszy lepszy przedmiot. Po cichu zbliżył się do sypialni szwagra. Bez szmeru otworzył drzwi, szybko zap alając światło. Był w szoku, kiedy zobaczył załamanego Chucka, siedzącego na łóżku. Odetchnął z ulgą.
                - Stary. Ale mnie nastraszyłeś. Co tutaj robisz?
                Komputerowiec spojrzał na niego.
                - Nie mów Ellie.
                Jego głos był pozbawiony emocji. Devon wrócił do żony. Powiedział jej, kim jest nocny gość. Chciała do niego iść, ale powstrzymał ją. Poprosił, aby dała mu czas i rankiem spróbowała na spokojnie z nim porozmawiać.  Następnie zadzwonił do Morgana, który wszystko mu opowiedział. Postanowił następnego dnia porozmawiać ze szwagrem i go pocieszyć.
                 Casey i Grimes  śledzili go za pomocą nadajnika w zegarku. Jechali cały czas za nim na wypadek gdyby postanowił zrobić coś głupiego.  Po telefonie Woodcomba rozsiedli się w mieszkaniu Johna i zastanawiali się co dalej. Postanowili chronić go za wszelką cenę przed byłą narzeczoną.
                NSA i CIA zdecydowało się przyznać  Bartowskiemu ochronę, ale taką, która nie zakłuci mu codziennego trybu życia. Nie chcieli go zdemaskować. Zdawali sobie sprawę, że ukrycie go będzie głupim pomysłem. Walker była dobra i mogłaby dostać się do bunkra, a na wolnej przestrzeni będzie miał większe szanse na przeżycie. Obawiali się też jego reakcji na zamknięcie. Mógł wykorzystać swoje umiejętności, aby zniknąć, a tak mieli nad nim kontrolę.
                Chuck był pogrążony we własnych myślach przez dobrą godzinę. Na szczęście jeśli ktoś się zjawił na jego stanowisku Jeff i Lester radzili sobie sami. Nagle otrząsnął się. Zdał sobie sprawę, że musi zgubić agentów. Zabrał swoje rzeczy i opuścił sklep, krzycząc do Morgana.
                - Dzisiaj już mnie nie będzie.
                Czuł nową energię. Odzyskał chęć do życia.  Pojechał do swojego mieszkania. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy. Musiał tylko zgubić swoich "opiekunów". Sam niewiele mógł zrobić, ale musiał spróbować. Bał się, ale tylko jedno się liczyło. Chciał odnaleźć się Sarah i jej pomóc. Kochali się i powinni być razem.
                Pojechał na dworzec z niewielkim plecakiem. Ogon cały czas był za nim. Wskoczył do odjeżdżającego pociągu. Miał nadzieję, że jego straż nie zdążyła i uciekł im. Nie miał pieniędzy, ale sprzęt tak. Miał duży problem. Potrzebował pomocy.
                Wyskoczył na jednej ze stacji, gdy pociąg już ruszał. Odnalazł automat.  W kieszeni miał drobne. Zastanawiał się, kogo mógł poprosić o pomoc. Przyszła mu tylko jedna osoba. Zadzwonił do domu. Zgodnie z  oczekiwaniem odebrał szwagier.
                - Doktor Woodcomb.
                - Czad? Potrzebuję twojej pomocy
                - Chuck? Stało się coś?
                Lekarz był zaskoczony. Morgan wydzwaniał kilkanaście razy i i pytali się , czy nic nie wie.  John zadzwonił tylko raz, ale jego głos był dziwny. Jakby było w nim trochę strachu.
                - Potrzebuję...
                Nie dokończył. Ktoś złapał go za rękę. Za nim stał Casey. Zapomniał o nadajniku w zegarku. Zaklął pod nosem.
                - Cholera.
                Wiedział, że przed nim nie ucieknie. John złapał go za kurtkę i zaczął ciągnąć go w kierunku samochodu. Był wściekły, co było słychać, ale wcale nie podniósł głosu.
                - Myślałeś, że uciekniesz Bartowski? Próbuję uratować ci skórę, a ty uciekasz.
                - Sarah...
                - Ze mną będziesz bezpieczny. Wracasz do siostry.
                - Nie...

                Chuck próbował się zbuntować, ale spojrzenie przyjaciela spowodowało dreszcz strachu, który przeszedł po jego ciele. Nawet przez głowę nie przeszło mu, aby użyć  Intersektu i Kung Fu. Jechali w milczeniu. Przed mieszkaniem, na dziedzińcu czekała na niego siostra. Jej mina zdradzała złość i zatroskanie. Podbiegła do niego i przytuliła go z całych sił.