wtorek, 24 stycznia 2017

Spotkanie po latach cz. I

Jeśli popatrzysz na kres życia nie jak na karę,
lecz jako na prawo natury,
i wygnasz z serca strach przed śmiercią,
odtąd żaden lęk nie ośmieli się zakraść do niego
Seneka Młodszy

Każda gra zawiera w sobie ideę śmierci
Jim Morrison
Choć zamknięte masz powieki,
w naszych sercach zawsze będziesz żył na wieki
Autor nieznany ściana graffiti (artyści z bloku)


Spotkanie po latach cz. I 



Bohaterowie:
Sherlock Holmes - detektyw- konsultant, często współpracował ze Scotland Yardem
Mycroft Holmes - urzędnik państwowy, brat Sherlocka
Inspektor Lestrade -  Scotland Yard
Elizabeth Hardy - zmarła dziewczyna Sherlocka z czasów jego szkoły. Jej stryj profesor Waxflatter był przyjacielem detektywa za jego młodu.
John Watson - przyjaciel Sherlocka Holmesa, przez krótki czas uczyli się w jednej szkole


Spotkanie po drugiej stronie
                Sherlock Holmes stał w oddali i obserwował, jak policjanci przeszukiwali dom sprawcy potrójnego zabójstwa i szantażu.  Jego wargi drgnęły w lekkim  uśmiechu. Śledztwo było trudne  i wymagało sporo wysiłku. Aby złapać mordercę, musiał przeniknąć do światka przestępczego w przebraniu. Na jego prośbę inspektor Lestrade oskarżył jego alter ego o morderstwo i puścił za nim pogoń.
                Wolał sam się nie pojawiać bez przebrania, ponieważ aresztowany  szantażował jego brata, a jako zbir miał mu pomóc, ale kiedy zdobył plan, zawiadomił Scotland Yard. Miał nieszczęście, że przybyli, gdy był z nim umówiony.  Gdyby nie zjawił się, morderca mógłby domyśleć się kto na niego doniósł.
                W porę nie dostrzegł zagrożenia. W pewnym momencie jeden z konstabli go dostrzegł i rozpoznał w nim zabójcę. Wskazał go kolegom i rozpoczął się pościg.  Uciekał najszybciej jak potrafił.  Niespodziewanie potknął się i przewrócił się. Bał się. Szybko podniósł się i ruszył przed siebie. Serce biło mu coraz szybciej.  Zerwał perukę i wyrzucił ją.  Nie wiedział, gdzie ma uciec.
                Nagle poczuł ostry, przeszywający ból w okolicy lewej łopatki i serca. Znowu upadł na ulicę, ale tym razem nie miał sił, a by wrócić do pionu.  Opanowało go przerażenie.  Zaczęło brakować mu tchu. Nie mógł zaczerpnąć powietrza. Na początku nie wiedział co się dzieje, ale wystarczyło  kilkadziesiąt sekund i zrozumiał, iż został postrzelony. Umierał samotnie.  Zaczęli oblegać go stróże prawa.  Ich twarze rozmazywały mu się. Trząsł się spazmatycznie. Zmarł otoczony konstabli,  a przy nim nie był chodźmy jednej życzliwej duszy.
                Kiedy otworzył oczy,  stał na starym, zaniedbanym  cmentarzu, o dziwo znajomym, chociaż mgliście. Zaczął po nim spacerować i rozglądał się. W jednej  z alejek dostrzegł młodą dziewczynę w białej, egipskiej sukni o kręconych, gęstych,  blond włosach.  Uśmiechnął się szeroko.  Serce biło mu szybciej i rozlało  się po nim ciepło. Od razu rozpoznał, chociaż od lat jej nie widział.
                Przed nim stała jego zmarła ukochana Elizabeth Hardy, ale to było niemożliwe. Nie wiedział co sądzić i zrobić. Niepewnie ruszył w jej kierunku. Bał się, że  rozpłynie się w mroku. Nie mógł się zatrzymać, tylko brnął przed siebie. Dziewczyna zbliżała się do niego, uśmiechając się ciepło. Nie mogła doczekać się spotkania z nim.
                - Holmes.
                Jej głos był słodki. Taki, jaki pamiętał.
                - To nie możliwe...
                Podeszła i dotknęła czule jego policzka.
                - Umarłeś... Przykro mi, ale umarłeś na tamtej ulicy.
                Przeanalizował ostatnie wydarzenia. Zrozumiał, że mówi prawdę. Złapał ją na rękę i przyciągnął ją do siebie i przytulił z całych sił. Żałował, że jego czas dobiegł kresu, ale z drugiej strony był szczęśliwy mając ukochaną przy sobie.  Nie wierzył w życie po śmierci, ale mylił się. Mógł wieczność spędzić u boku Elizabeth. Dłonią przejechał  po jej lśniących włosach. Jeszcze nie dowierzał, ale postanowił odrzucić logiczne myślenie. Przestało mieć znaczenie. 
                - Cieszę się, że znowu cię widzę.
                Spojrzała mu w oczy. Też była szczęśliwa.
                - Ja też... Obserwuję cię od wielu lat....
                Odsunęła się od niego. Pokiwała głową z dezaprobatą.
                -Nie ufasz kobietom. Masz do nich dystans... Czy to z mojego powodu?
                Pokręcił przecząco głową. Wiedziała, że kłamie.  Znała go zbyt dobrze z młodzieńczych lat. jej mina zdradzała dezaprobatę.
                - Przynajmniej masz przyjaciela u swojego boku...
                Obdarzyła go ciepłym uśmiechem.
                - Ucieszyłam się, kiedy Watson wprowadził sie na Baker  Street i staliście się przyjaciółmi... W szkole zabrakło mu czasu.
                - Chyba nie pamięta naszego pierwszego spotkania i tego, co razem przeżyliśmy.
                Posmutniał.
                - To nawet lepiej ... Umarłam na waszych oczach
                Pogładził czule jej delikatne włosy. Nie był gotowy na tę rozmowę.  Nie chciał myśleć o tym. Czuł się winny. Podążał za zagadką i mordercą przyjaciela. Rozdrażnił profesora Rathe i kiedy ten strzelił, Elizabeth zasłoniła go własnym ciałem. Za niego straciła życie. Prześladowało go to przez resztę życia.  Nie chciał wypuszczać jej z ramion.
                - Holmes? Musimy porozmawiać?
                Wydostała się z jego objęć i podała rękę. Przeniosła go na teren szkoły, gdzie się poznali.  Budynek niewiele się zmienił. Stali na dachu z którego jego mentor próbował startować swoją latającą maszyną. Była wściekła na niego. Spojrzała mu głęboko  w oczy. Chciała do niego dotrzeć.
                - Ostatnio zachowujesz się nierozważnie. Wiesz, że przesadziłeś prowadząc to śledztwo. Nie uważałeś na siebie. Tak jak ścigając Moriarty'ego, który tak naprawdę jest profesorem Rathe. Ten sam, który ...
                Nie dokończyła. Oboje wiedzieli, że mówi o człowieku, z którego rąk zginęła.
                - Wiem.
                Przypomniał sobie jak pierwszy raz zobaczył Moriarty'ego.  i jaką poczuł wściekłość. Wziął się w garść i zaczął prowadzić z nim grę. Postanowił spróbować zemsty. Kiedy spotkali się nad Wodospadem Reichenbach, wszystko mu wykrzyczał. Kiedy wróg spadał, a sam analizował całą sytuację, na jego twarzy malował się uśmiech.  Zabójca jego ukochanej zginął w czeluściach. otrząsnął się i rozejrzał. Byli w salonie Mycrofta. Gospodarz chodził niepewnie po całym pomieszczeniu ubrany tylko w koszulę nocą i szlafroku.  był zdenerwowany. Co chwilę wyglądał przez okno.  Martwił się o swojego brata.
                - Dlaczego poprosiłem cię o pomoc nad tą sprawą?
                Głos  mu drżał.
                - Od kilku dni nie dajesz znaku życia. Nie wiem, gdzie jesteś i czy ci nic nie jest.
                Kobieta zwróciła się do towarzysza podróży.
                - Od kilku nocy jest niespokojny. Ma złe przeczucie i wyrzuty sumienia. Nie wie, że jego obawy się sprawdziły. O twojej śmierci. Będzie zdruzgotany, jak się dowie.  Jesteś mu bardzo bliski, mimo, że nie okazuje tego.
                Sherlock był wzruszony.
                - Okazuje, ale na swój sposób.  Nasza gra, to typowa braterska rywalizacja...
                - Będzie dręczyło go poczucie winy.
                -Nieee...
                Czuł się z tym źle. Nigdy na umyślnie nie chciałby skrzywdzić brata, czy zadać mu ból.  Serce mu się krajało, widząc strach w jego oczach. Jego serce już nie biło, ale nadal wszystko odczuwał tak samo. Odwrócił głowę.
                Przenieśli się do kolejnej lokalizacji. Była chłodniejsza i to dużo.  Pośrodku stał stół, a na nim leżało coś przykryte białym prześcieradłem.  Przy nim stało dwóch mężczyzn. Rozpoznał jednego z nich. Był to inspektor Lestrade. Wyglądał na przygnębionego. Uważnie słuchał drugiego, który był ubrany w lekarski kitel.
                - ... Zmarł dosyć szybko. Jego siwe włosy i kształt podbródka to część przebrania.
                Podszedł do stołu i odkrył zwłoki. Nie musiał się im przyglądać, ponieważ od razu je rozpoznał. Ciało należało do Sherlocka Holmesa.
                - Zna pan ofiarę inspektorze?
                - Tak.
                Głos mu drżał. Nie chciał przyznać się, że śmierć detektywa - konsultanta nim wstrząsnęła. Mimo jego kąśliwych uwag pod adresem wymiaru sprawiedliwości, polubił go Spojrzał na twarz i szybko wyszedł. Zawahał się przy drzwiach, ale nie znalazł siły, aby się odwrócić. Elizabeth złapała Holmesa za rękę.
                - Idzie do swojego biura. Jest wściekły na siebie i na ciebie. Na siebie, że zgodził się na ten twój szalony plan i pomógł w jego realizacji. A na ciebie, bo dałeś się zabił.
                Zmienili miejsce. Tym razem znaleźli się w małym, metalowym pomieszczeniu z okrągłym oknem i koją. Byli w kajucie, gdzie niespokojnie spał John Watson. Kręcił się niespokojnie na wąskim posłaniu. Wracał z Francji, gdzie odwiedzał dawno niewidzianego i dalekiego krewnego. Nie było go przez kilka miesięcy. Kobieta nie miała zamiaru odpuszczać swojemu ukochanemu. Wiedziała więcej, niż żywi, czy dopiero umarły.
                - Nawet nie wie, dlaczego czuje niepokój. To jego z ostatnich przespanych nocy.  Jeszcze nie otrząsnął się po śmierci żony. Mimo upływu lat.  A teraz po raz drugi straci przyjaciela... Ciężko przeżył twoją śmierć  nad Wodospadem Reichenbach. Potem odeszła jego żona Został sam... Potem wróciłeś.
                Głos jej drżał. Była zła na ukochanego. Odsunęła się do niego, aby wygarnąć mu parę rzeczy.
                - Wiem, że musiałeś wtedy upozorować swoją śmierć, ale mogłeś mu zaufać. To nie ten sam młodzieniec, który bał się o swoją medyczną karierę.  Za czasów szkolnych musiałeś namawiać go do współpracy i nim manipulować, aby ci pomógł. Teraz wystarczyłoby jedno słowo. Twój brat musiał wiedzieć i to on mógł powiadomić Watsona...
                Ściszyła głos, budując dramatyzm.
                - Teraz zobaczy twoje ciało w kostnicy.

                Poczuł skruchę. Ze wstydem spuścił głowę. Nie śmiał spojrzeć na dziewczynę. Zerknął na śpiącego przyjaciela. Zdał sobie sprawę, że tej nocy mógł być ostrożniejszy. Chciał się upewnić, że aresztowano człowieka, który próbował nękać Mycrofta. Chodziło o osobistą sprawę. 

sobota, 31 grudnia 2016

Świat fantazji i ja


           
Szczęśliwego Nowego Roku. Niechaj Wasze marzenia się spełnią.



 Pisania nie byłoby możliwe gdyby nie wyobraźnia i obrazy, które się w niej rodzą. Pomysły rodzą się w różnych dziwnych miejscach. Kiedy jadę autobusem, siedzę na zajęciach, w przychodni, oglądając filmy, leżąc w łóżku, jedząc posiłki. Cały czas tworzę w swojej głowie. Czasem są to dwie, trzy historie na raz.
            To wszystko jest chaotyczne, tak jak mój umysł i te wpisy. Jeśli mi się ludzi zagłębiam się w mój własny świat. Spotykam tam moich ulubionych bohaterów. Wcielam się w Batmana/ Bruce'a Wayne'a, Patricka Jane, Teresę Lisbon Kate Beckett, Ricka Castle, Alexis Castle, Temperance Brennan, Angela Hodgins i innymi. Bywałam też postaciami z trylogii "Mumia" . Próbowałam to przelać, ale bez skutku. Zawsze czegoś mi brakuje i próbuję od nowa.
            Jak wspominałam wcześniej to moje miejsce ucieczki, chociaż czasem wymyka się spod kontroli i mam wrażenie, że to opowieść tym rządzi, a nie ja. Lubię odgrywać scenki, rozmowy między bohaterami, różne wydarzenia. Jak na przykład kiedy Batman zaczyna zabijać,  a jego jedną z  ofiar staje się Wayne. Okazuje się, że robi to na zlecenie i Grayson zostaje aresztowany. Wie, że to nie prawdziwy Batman, ale nic nie może zrobić i miota się po swojej celi. Chociaż jeśli jestem w miejscu publicznym, czy w czyimś towarzystwie to wszystko dzieje się w mojej głowie.
            Nie umiem siedzieć bezczynnie i muszę się czymś zająć. Dlatego zagłębiam się we własne historie, ale nie tracę kontaktu z rzeczywistością. Zazwyczaj wiem gdzie i z kim jestem, chociaż nie słuchałam otoczenia. Wiem też, że to, co się dzieje w mojej głowie nie jest realne. Chociaż moją mamę martwią takie zachowania.
            Prowadzę niebezpieczną grę ze swoim umysłem i zdaję sobie sprawę, że granica jest cienka, ale póki ją widzę i nie tracę kontaktu z rzeczywistością, a jeśli już, to świadomie nie zaprzestanę bo to kontroluję.

            Jestem szalona i dziwna, ale świat fantazji to moje schronienie i nie zrezygnuję z tego, bo bez tego nie będę tworzyła. Z pisania nie przeżyję. Nawet jeśli przerwę na dłuższy czas.




sobota, 24 grudnia 2016

Pisanie opowiadań i ja

Wesołych, pogodnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Rodzinnej atmosfery i pełno prezentów pod choinkę. Tego Wam życzę w tym roku.

Moje opowiadania prawie zawsze opieram na serialach, czy filmach. Mam w głowie świetny pomysł, ale nie zawsze umiem przelać go na papier. Trudno jest zacząć i zakończyć. Dlatego historie są takie długie. Trudno jest znaleźć odpowiedni finał. W wyobraźni pomysł wygląda dobrze, ale dialogi to nie wszystko. Trzeba wymyśleć akcje, opisy i wiele innych. 
            Czasem to mnie przerasta i porzucam teks na jakiś czas, a jeśli o nim zapominam to nigdy nie zostaje dokończony. Przepada, chociaż mógł być dobry. Nie lubię tworzyć w kompletnej ciszy. Robię to oglądając telewizję, siedząc na zajęciach, będąc na wycieczkach, siedząc na ławce na mieście, w parkach, na uczelnianych korytarzach.
            Najważniejsze jest, to czy mam wenę. Pisanie na siłę nie przynosi żadnych efektów. Historia staje się nudna. Gorzej jak coś musiałam pisać do szkoły i gonił mnie czas. Na szczęście udawało się, chociaż niektóre opowiadania były spisane na stratę.
            Uwielbiam kontakt z długopisem i papierem, dlatego dopiero później je przepisuje. Nie chodzi o to, że papier mogę wszędzie zabrać i nie potrzebuję prądu, ale tak jest mi wygodniej. Lepiej mi się myśli, trzymając długopis, czy gryząc go. Pisząc słowa, przelewam w nie moją duszę.
            Stało się to całym moim życiem. Nie zawsze jest kolorowo. łatwo jest powiedzieć, że napisałoby się to lepiej, ale gorzej się do tego zabrać. Najpierw trzeba wymyślić fabułę, potem opracować, wszystko powymyślać. Gorzej jeśli umieści się w prawdziwym miejscu i nic o nim się nie wie.
            Dobrze, że żyjemy w czasach, gdzie większość informacji znajdziemy w internecie. Była dla mnie dużą pomocą. Szykuję się do napisania książki i potrzebowałam informacji. Chciałam użyć trucizny z "Mentalisty", czyli Belladonny, ale nie chciałam opierać się na serialu i dlatego wstukałam frazę w wyszukiwarkę i odnalazłam, to co było mi potrzebne, chociaż to była drobnostka.      
            Czasami są takie dni, że mam ochotę wszystko rzucić w cholerę. To tyczy się też opowiadań. W kotłowni mam piec na miał i byłyby świetną rozpałką. Na szczęście jeszcze nigdy tego nie zrobiłam. Wiem też Cleo, że gdybym zniknęła, to jak się odgrażałaś, znalazłabyś mnie i zmusiłabyś do pisania. Mam dla Ciebie dobrą  wiadomość. Mój kolega chętnie by Ci pomógł.

            Chyba nigdy nie dam rady tego zrobić i to mnie cieszy








poniedziałek, 12 grudnia 2016

Blog i ja

Swoje pierwsze opowiadanie opublikowałam na forum filmowym filmweb.pl. Tam w temacie o serialu "Kości" było sporo historii napisanych przez fanów. Miałam wtedy ograniczony dostęp do Internetu i musiałam pytać o pozwolenie w sprawie zakładania kąt. Namówiłam mamę i pozwoliła mi na to. W dyskusji o "Castle" założyłam temat i zaczęłam pisać tam opowiadanie. Poznałam tam miAchar, która dawała mi rady, tak, jaki inne osoby. Popełniałam wiele błędów, ale ona mnie motywowała i namówiła na bloga.
            Tak powstała "Tajemnica i groza". Pamiętam, że  zastanawiałam się nad nazwą i nie wiem, skąd taki pomysł. Adres ukazuje o czym piszę, chociaż przybyło mi pomysłów.  Jeszcze na filmwebie podałam propozycje i zwyciężyło" Zdarzenia z życia Elizabeth Watson" Historia córki Sherlocka Holmesa i Elizabeth Hardy, żony  Johna Watsona Juniora, którego rodzicami są Mary i John Watson. Wiem, że to skomplikowane. Już zwrócono mi na to uwagę.
            Wybieram opowiadania, które już powstały i przepisuje je w Wordzie. Kiedy mam przepisany wystarczający fragment, to czytam i wrzucam na bloga.  Jeśli ktoś zasugeruje mi zmiany w opowiadaniu, nie zawsze mogę je wprowadzać, ponieważ już jest zakończona. Chociaż tekst z kartki różni się od tego na stronie. Coś dodam, coś odejmę, coś zmienię. Czasem zdarza się, że jest nieskończone i zakończenie powstaje podczas już publikowania. Tak było z historią o Bones i upozorowanej jej śmierci, czy tym, które niedługo się pojawi. Jest na finiszu. Brakuje tylko krótkiego fragmentu.
            Pracując nad obecnym opowiadaniem, które powstało w liceum, albo pod koniec gimnazjum. Wtedy lubiłam same dialogi, nie opisywałam za bardzo otoczenia, czy uczuć. Cleo wytknęła mi ten błąd. Teraz muszę trochę dopisać, ale tak, aby nie zmienić zakończenia, które powstało wcześniej, chociaż przychodzą mi nowe pomysły.  
            Nie prowadzę go, czekając na dużą ilość odsłon i komentarzy. Czekam tylko z niecierpliwością na jeden. Od osoby, która zawsze daje mi trafne wskazówki. Od Cleo M. Cullen. Nie zależy mi do na poczytności.  To forma terapii. Radzenia sobie ze stresem, życiem codziennym i problemami. Dlatego piszę opowiadania, które zalegają mi w różnych kątach.
            Teraz mam motywację do przepisywania. Nie zawsze znajduję czas, aby  kolejny fragment wklepać do programu w komputerze. Wpływają na to różne czynniki. Wydarzenia, które absorbują moje myśli. Takie jak studniówka, czy matura. Mogą to też być zawirowania związane z lekcjami, czy zajęciami, zdarzeniami rodzinnymi. Nie potrafię wtedy skupić się na przepisywaniu. Zdarza się, że podczas przepisywania historii coś mi nie pasuje i nie chce mi się tego robić, co przedłuża cały proces, a już opublikowałam pierwszy fragment. To nie pozwala mi porzucić opowiadania. Z czasem przemęczę się. Jedną z przyczyn jest zbyt częste czytanie przeze mnie danego rękopisu w trakcie tworzenia i już nic zaskakującego nie odkryję.

            Dzisiaj mijają trzy lata od dnia, kiedy pojawił się pierwszy wpis na blogu. Przyznaję, że nie wierzyłam, że tak długo wytrzymam i skończę z publikowaniem. Często słuchając prac innych mam wątpliwości, co do swoich umiejętności i mam ochotę wszystko rzucić. Na szczęście mam tych, którzy nie pozwolą mi na to. Chcę to robić dalej. Tak szybko nie zniknę i nie uwolnicie się ode mnie. Będę dalej tutaj publikowała. Strasznie cieszą mnie te trzy lata i mam nadzieje, że czekają mnie kolejne.

źródłohttp://parkpub.pl/a,dyve


Pisząc czuję się jak w bajce. Tak też było w dniu studniówki


piątek, 2 grudnia 2016

Bones, Castle, Mentalista, Batman .... i ja

            Jeszcze  przed poznaniem Sherlocka Holmesa miałam przyjemność zaprzyjaźnić się z bohaterami serialu "Bones", czyli "Kości", "CSI:MIAMI, "CSI:NY". Miałam pokój obok rodziców. Mama je oglądała i zawsze ganiała, jak się zaczynały. Z czasem zaczęłyśmy razem zasiadać przed telewizorem. Jeśli nic niezwykłego się nie działo zasiadałyśmy razem od 20 do 23 co niedzielę włączałyśmy Polsat. Przyszedł taki moment, że mama przestała, a ja nadal zapatrywałam się w historie moich ulubionych bohaterów. Z czasem zmieniały się seriale, chociaż "Kości" bywały niezmiennie, aż wcale nie tak dawno zniknęły całkowicie, a ja pogniewałam się z jego fabułą. Kiedy zaczęłam pisać o nim, to jeszcze oglądałam. Doktor antropologii Temperance Brennan, agenta specjalnego FBI Seeley'a Bootha i zezulców nadal uwielbiam. Właśnie kończę nowe opowiadanie o nich. Odnosi się do "Dziesięcioletniej nieobecności", ale to nowe podejście do historii. CSI jeszcze nie zadebiutowało na blogu, ale pojawia się tylko epizodycznie w utworach o Castle, ale bywało inspirujące. Zanim mieliśmy satelitę, kanały często śnieżyły. Nieważne, że ledwo widziałam, ale i tak oglądałam. Starałam się nie przegapić żadnego odcinka. Jeśli nic ważnego się nie działo, to wszyscy wiedzieli, że telewizor na dole jest mój.

Źródło: http://www.serialkosci.pl/print.php?type=N&item_id=2791
(Bohaterowie serialu "Kości" Od prawej: agent specjalny FBI Seeley Booth, antropolog Temperance Brennan, artystka Angela Montenegro, psycholog FBI Lance Sweets, 
patolog Camille Saroyan i entomolog Jack Hodgins.)




Kości (fragmenty)



            Są też seriale na które wpadłam przypadkowo. Tak było z "Castle", który popołudniami leciał na TYP 2. Opowiadał o pisarzu Richardzie Castle, któremu spodobała się detektyw Kate Beckett i zaczął za nią chodzić i brać udział w śledztwach. Kobieta na początku za nim nie przepadała, ale zaprzyjaźnili się. Nie oglądałam od pierwszego odcinka i na parę lat porzuciłam ten serial. W jedne z wakacji zawzięłam się i nadrobiłam, oglądając od początku. Zanim to zrobiłam, stworzyłam opowiadanie, które jako pierwsze opublikowałam w sieci.
Źródło: https://pl.pinterest.com/explore/castle-tv-series/
(Bohaterowie serialu Castle od lewej: Kapitan Roy Montgomery, aktorka Martha Rogers, Alexis Castle, pisarz Rick Castle, detektyw Kate Beckett, patolog Lanie Paris, detektyw Javier Esposito i detektyw Kevin Rayan)




Fragment "Castle'a" S01E02


            Następny był "Mentalista", leciał chyba na  TVN 7. Oglądałam po nocach i to mając zakaz na włączanie telewizora o tej porze, ale nie mogła się oderwać było to takie wciągające. Opowiadał o byłym medium Patricku Jane, któremu seryjny morderca zabił żonę i córkę. Szukał Red Johna pracując, jako konsultant w Kalifornijskim Biurze Śledczym w zespole agentki Teresy Lisbon. Stacja w tamtym czasie zakończyła na 3 sezonie i po latach wróciłam do niego, kiedy przekonałam się, że moi koledzy ze studiów też to oglądają.  Oglądając ostatni sezon wpadłam na dramatyczne opowiadanie, które jest innym zakończeniem, niż tym serialowym, a następnie powstał " Gdzie jesteś Patrick", mówiący o czasach dziejących się ostatnim sezonie. Jestem na ukończeniu kolejnego. Razem z kolegą stwierdziliśmy, że jeśli wydaje nam się, że Jane nie byłby do czegoś zdolny, albo czegoś by nie zrobił, to na pewno to zrobił. Ciężko to zrozumieć, ale jeśli widziałam wybryk Jane'a byłam przekonana, że oszalał, ale potem okazywało się, że wiedział co robi i udowadniał swoją rację. Mam kilka pomysłów na nowe historie. 

Źródło: http://polki.pl/po-godzinach/filmy,mentalista-juz-na-dvd,10054473,artykul.html
(Bohaterowie serialu Mentalista od lewej: konsultant Patrick Jane, agent Wayne Rigsby, szefowa zespołu agentka Teresa Lisbon, agent Kimball Cho, agentka Grace Van Pelt)



                                         Fragment "Mentalisty" S03E02





         Miałam nawet taki okres, że oglądałam odcinki bajek o Batmanie i na podstawie serialu  "Batman: The Animated Series" stworzyłam dwa opowiadania. Mnie samą zaskoczyła historia z umieszczeniem Bruce'a Wayne w Azylu Arkham za domniemaną próbę samobójczą. Nie wiem skąd taki pomysł, po prostu oglądałam jakiś odcinek i wykiełkował. Uznałam go za godny mojego czasu i napisałam tą historię. Skupiłam się na doświadczeniach milionera w Arkham i jego sztuczkach, aby nikt z personelu, czy pacjentów nie poznał jego tajemnicy. Ci, co przeczytali to, wiedzą, że nie wszystko poszło dobrze. Tym razem przez chwilę tryumfował Joker. Pokazuje, jak trudne jest srzżenie tak ogromnego sekretu. Życie Bruce'a nie jest łatwe i nie możemy o tym zapomnieć. Zapatruję się w produkcje stworzone dla młodszych widzów i te starsze. Nie znoszę trylogii z Christianem Balem, wolę od niej najgorszy film jaki powstał, czyli "Batman i Robin" Zaczęłam też dwa inne opka. Jedno to kontynuacja wydarzeń związanych ze ślubem Bruce'a i Seliny, kradzieży i aresztowania Alfreda.  tutaj Batman/ Wayne przeszedł załamanie, które pozwoliło mu się zdystansować. Chcę pokazywać trudności jego podwójnego życia. Miałam taki okres, że myślałam tylko o nietoperzu i jego towarzyszach. 


        

       




 Fragment "Batmana" z  1972 S01E37

Stan pozwalający mi tworzyć tylko o tych danych bohaterach zazwyczaj pojawiał się tylko w związku z tymi bohaterami i nie panuję wtedy nad tym. Po prostu oni zaprzątają mi głowę i tylko o nich piszę. Więc czasami w danym okresie zacznę kilka opowiadań dotyczących powiedzmy o Brennan i Boothie, ale skończę jedno, czy może dwa i już jestem zafiksowana na Batmana i stworzę coś o nim. Nie umiem pisać pod presją. To są główne moje inspiracje. Lubię znęcać się nad tymi bohaterami. Dlatego w "Dziesięcioletniej nieobecności" Caroline Moris alias Temperance Brennan chorowała na raka, w opowiadaniu o siódmym sezonie "Castle'a znaleziono we wraku zwęglone ciało i identyfikacja pokazała, że to szczątki pisarza. To było powodem śmierci Alfreda Penywortha i Dicka Graysona oraz próba wrobienia lokaja w "Rozterkach życiowych i emocjonalnych bohatera", czy śmierć Teresy Lisbon w zmienionym zakończeniu "Mentalisty". Chociaż i tak w większości zakończenie musi być szczęśliwe. 

Kiedy mam twórczy szał na dany serial, czasem nie obywa się bez ciągłego oglądania. Zaczytuję się też w masie fanficów, które wyszukuję. Czasem na angielskich stronach, korzystając z tłumacza gooogle

            


................................................................
P.S: wybaczcie ten szary, ale coś się stało i nie umiem wyłączyć tej opcji, aby nie było białych plam.

P.S2: Dla czytających moje opowiadania o Kościach w opowiadaniu "Bones" rozdziale VI " Spotkania z przyjaciółmi" jest para naukowców strzelających z armaty. To ci sami od zrzucających "ciało" na filmiku: doktor Jack Hodgins i doktor oraz asystent Brennan  Zack Addy (na początku doktorant). Końcowa rozmowa Bootha o Brennan toczy się z jego byłą dziewczyną, a wtedy nową szefową laboratorium  i patolog doktor Cam Saroyan.

czwartek, 24 listopada 2016

Zdrada (serial Chuck) cz. V

Wzięła na ręce najmłodszą córkę, a Chuck złapał za dłonie pozostałe pociechy i opuścili lotnisko. Jechali w milczeniu. Nagle Sarah zaczęła się obawiać, że to wybieg Szron i zostanie aresztowana. Nie chciała martwić męża. Nie miała zamiaru uciekać. Mogła tylko liczyć, iż  ją zabiją bez zbędnych tortur.
                Kiedy dojechali pod swój dom, zobaczyli dwójkę przyjaciół i matkę mężczyzny. Miny agentów były zawstydzone. John rozmasowywał sobie guza. Wystąpił w ich stronę.
                - Chcę cię przeprosić Walker. Byliśmy partnerami i powinienem ci zaufać. Widziałem też, jak przeżywałaś jego porwanie. Torturowałaś człowieka, aby dowiedzieć się gdzie jest... Nie raz dla niego ryzykowałaś życie i karierę...
                Był skrępowany. Nie lubił przyznawać się do błędów i mówić o swoich uczuciach. Wiedział, że tym razem musi się na to zdobyć.
                - Prze...
                Te słowa nie chciały  przejść mu przez gardło. Skrzywił się i zaczął od nowa.
                - Przepraszam.
                Sarah to rozbawiło, ale śmiała się tylko w duchu, tak jak Chuck. Nie gniewała się na niego. Chronił jej ukochanego, nawet jeśli przed nią samą. Pojechał nawet do Polski, aby przekonać się o jej śmierci. Zastanawiała się, czy czuł dużą ulgę, patrząc na jej grób. Podeszła do niego i poklepała po ramieniu, mimo ze tego nie lubi.
                - Wszystko w porządku. Miałeś dowody.
                Szybko ucałowała go w policzek.
                - Dziękuję za ochronę Chucka.
                Następnie to samo uczyniła w stosunku do Grimesa i Mary. Weszli do budynku. Rozsiedli się w salonie, gdzie trochę porozmawiali. Ustalili, że państwo Bartowski wrócą do kraju i będą wiedli normalne życie. Postanowili, że nie wrócą do CIA. Mężczyzna zastanawiał się, jak szybko znajdzie nową pracę. Jego małżonka namawiała, aby powrócił do Buy More.
                Następnego dnia normalnie udali się do swoich miejsc pracy. Postanowili od razy porozmawiać z pracodawcami. Kiedy Chuck zdradził szefowi, że przenosi się do  Stanów Zjednoczonych, ten postanowił przenieść go do siedziby firmy w USA, co go uszczęśliwiło. Na strat miał zapewnioną pracę.  Jeśli zostawi dom  w nienaruszonym stanie, to otrzyma nowy.
                Sarah miała gorzej. Szef ochrony na lotnisku nie dał jej dość do słowa, tylko dał wypowiedzenie i referencje. Zwolniono ją, ponieważ dziesięć minut przed końcem zmiany wybiegła z pracy, bo zauważyła dawnego wroga. Podczas przeszukania natknęła się na kartkę z ich adresem. To dzięki temu zdążyła uratować męża. Nie żałowała.
                Wróciła do domu i przygotowała kolację w towarzystwie dawnych przyjaciół i teściowej. Świetnie się bawili. Nawet John uśmiechał się. Z żalem następnego dnia żegnali się z nimi. Po miesiącu opuścili Wyspy Brytyjskie.  Na lotnisku czekała Ellie z rodziną, Grimes i Casey. Przywitali się ze wszystkimi. Eleanor podeszła do szwagierki i uścisnęła ją z całych sił
                - Przepraszam. Zawsze byłaś miła i taka dobra, a ja uwierzyłam  Morganowi...
                Targało nią ogromne poczucie winy, a przy tym była zażenowana.
                - Postaram ci się to wynagrodzić. Mama wszystko mi wyjaśniła, że było to oszustwo....
                - Chciałaś chronić brata i za to cię szanuję.
                Zapanowała niezręczna cisza. Od razu pojechali do nowego miejsca zamieszkania, które zostało urządzone przez Woodcomb. Byli zachwyceni nowym i ciepły gniazdkiem  Na kominku stały ich wspólne zdjęcia. Ma honorowym  miejscu stała ślubna fotografia. Objęli się czule. Świat przestał mieć dla nich znaczenie. Byli tylko oni.
                Eleanor spoglądała na nich i od razu dostrzegła ich ogromną miłość. Przed jej zniknięciem widziała to samo. Złościła się na siebie. Przecież oni zawsze byli zgraną parą.  Przypomniała sobie powrót matki z wyprawy do syna. Siedziała w salonie i przeglądała akta medyczne jednego ze swoich pacjentów, gdy weszła Mary. Matka zaskoczyła ją i zerwała się ze swojego miejsca.
                - Mamo? Dlaczego nie zadzwoniłaś, że dzisiaj przylatujesz?
                - Nie było potrzeby
                Starsza z kobiet uścisnęła córkę.
                - Co u Chucka i Amandy?
                - Dobrze. Przenoszą się z powrotem do USA
                Ucieszyła się. Wolała mieć brata przy sobie, ale nie spodziewała się tego, co miała się dowiedzieć.
                - Jest jeszcze coś.
                Ton głosu Szron był poważny. Lekarka zaczęła się denerwować.
                - Coś się stało??
                - Chodzi o Amandę.
                - Nic jej nie jest?
                 Bartowski stanęła naprzeciwko córki i położyła rękę na jej ramieniu.
                - Okazało się, że nasze podejrzenia w stosunku do Sarah okazały się fałszywe. Facet, który powiadomił nas o jej przestępczych poczynaniach, przedstawiając dowody, sfabrykował je, aby się zemścić. Jakieś stare porachunki. Nigdy nie skrzywdziła Chucka.
                - O nie...
                Eleanor zrozumiała swój błąd i krzywdę, jaką wyrządziła bratu. Swoimi podejrzeniami i oskarżeniami zniszczyli mu szansę na życie z jedyną kobietą, którą kochał. Często zastanawiała się, czy jest szczęśliwy u boku małżonki, której nie kochał. Obawiała się, że u boku żony nie zazna tego co z byłą narzeczoną. Wiedziała, iż Amanda nigdy nie zastąpi Sarah. Nagle zaczęło coś jej nie pasować.
                - Ale co to a wspólnego z Amandą?
                Starsza z pań uśmiechnęła się.
                - Jest sprytną kobietą. Kocha Chucka i nie potrafi bez niego żyć.
                - A on kocha Sarah - odparła ze smutkiem Woodcomb. - Ale ona nie żyje.
                - Amanda i Sarah  to jedna osoba.
                Ellie była w szoku. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała.
                - Jak?
                - Miłość zwyciężyła. Wiedziała, jak wykorzystać  sytuację.
                Wyszła, zostawiając córkę z wiadomością. Chciała, aby sobie wszystko przemyślała. Ta zrozumiała, iż popełniła błąd i postanowiła zrobić wszystko, aby go naprawić. Zastanawiało ją, jak udało się jej upozorować śmierć. kiedy brat poprosił o urządzenie nowego domu, włożyła w to całe serce.
                Tydzień po powrocie państwo Bartowski odwiedzili ją. Usiedli przy kawie. Oboje denerwowali się, tak jak ona. Czuli się niezręcznie. Cała sytuacja wpłynęła na relacje rodzeństwa. Osłabiła je, ale mężczyzna miał nadzieję na ich odbudowanie. Pierwsza odezwała się Sarah.
                - Wszystko jest nie takie, na jakie wygląda i chcemy to wyjaśnić.
                - Wiem, że nie skrzywdziłaś Chucka...
                Blondynka spojrzała jej głęboko w oczy.
                - Nie raz to zrobiłam, ale nie specjalnie.
                Zszokowało to brunetkę. Przerażenie zaczęło malować się na jej twarzy.
                - Byłam agentką CIA. Chuck dostał wiadomość od Bryce'a, zawierająca tajne informacje,  która nas sprowadziła i rozpoczął współpracę z naszą agencją i Narodową Agencją Bezpieczeństwa. ja i Casey mieliśmy go ochraniać. Dlatego zamieszkał po sąsiedzku, a ja zostałam jego dziewczyną.  Na początku nasz związek był tylko przykrywką.
                - Dlaczego?
                - W wiadomości Bryce przesłał mi dane z tajnego komputera - wtrącił się Chuck. - Z intersektu. Jak wspomniała Sarah zawierał wszystkie ważne informacje, a Bryce go zniszczył. I to wszystko znalazło się w mojej głowie. To uratowało mi życie. Inaczej zabiliby mnie...
                Zaszokowało to Eleanor. Wciągnęła powietrze do płuc. Zaczęła denerwować się jeszcze bardziej.
                - Chociaż to dziwne. Byłem w szoku, kiedy po raz pierwszy podeszła do mnie. Była cudowna. Stawała w mojej obronie, kiedy  uznawała to za słuszne. Casey to twardy człowiek. Lepiej z nim nie zadzierać. Nawet nie wiesz do czego jest zdolny. Lepiej go nie dotykać, jeśli nie chcesz stracić części ciała. Szczerze mówiąc z Sarah jest podobnie, ale jest empatyczna, a on nie. Kiedy po raz pierwszy zerwaliśmy, to dlatego, że zamarzyła mi się prawdziwa dziewczyna.
                Szybko wyrzucał z siebie informacje, a Ellie próbowała go zrozumieć. Do tego potrzebowała dużego skupienia.
                - Zacząłem  spotykać się z dziewczyną od kanapek, ale nie udało się. Jej były chłopak coś przemycał i musiałem ją wykorzystać, aby pozyskać informacje i zbliżyć się do niego. Prawie od początku byłem zakochany w Sarah, ale ona stwierdziła, że nic nigdy między nami nie będzie, ale czas nam dopomógł, jak i różne niebezpieczne sytuacje.  Po długim czasie zostaliśmy prawdziwą parą.  Ona mnie kocha nie zależnie czy mam intersekt, czy nie.  Jak znikałem i zawalałem prywatne sprawy, to byłem z nimi na misjach...
                - Stop - przerwała mu siostra.  - Do kiedy byłeś szpiegiem?
                - Odszedłem po ucieczce Sarah i jej powrocie jako Amanda.
                Nie wiedziała, co powiedzieć. Po kilku minutach spytała. Przełknęła gulę.
                - Więc jak wygląda historia Sarah i jej zniknięcia?
                Chuck zerknął na małżonkę, nie wiedząc, co powiedzieć. Ta spokojnie przemówiła do szwagierki. Pogodziła się z całą sytuacją i mogła o tym mówić.
                - Miałam zdradzić kraj i pracować dla Rosjan. Mieli zlecić mi zabicie intersekta, czyli twojego brata. Znaleziono dowody przeciwko mnie i Casey chcąc się dowiedzieć, gdzie jestem. Zadzwonił do Morgana, a ten do mnie odgrażając się. Zrozumiałam, że  muszę uciec, aby ratować życie. Szpiega, którego złapie się na zdradzie albo zabija się na miejscu, albo po długich i bolesnych torturach. Nie miałam czasu na wyjaśnienia, ponieważ wiedziałam, że Casey jedzie po mnie... Bałam się, że Chuck uwierzył w te brednie...
                Głos się jej łamał.
                - Strasznie bałam się. Mieli mocne dowody... Przemierzałam Europę, aż trafiłam do Polski, gdzie uratowałam dziecko z Wisły, co przypłaciłam chorobą płuc.  Namówiłam lekarza i  pomógł mi upozorować moją śmierć. Ciągle tęskniłam za Chuckiem...
                Spojrzała czule na męża.
                - Postanowiłam zaryzykować i spotkać się z nim. Zmieniłam wygląd i zaczepiłam go w Buy More. Widziałam, że mnie poznał. Patrzyliśmy przez chwilę na siebie. Dzień wcześniej kupiłam laptopa i udawałam, że mam kłopoty z antywirusem. Zostawiłam numer. Długo czekałam, aż zadzwoni. I tak zrobił to Morgan.
                Mężczyzna zaczął wiercić się na krześle nerwowo.
                - Nie chciałem zbudzać podejrzeń. Od tamtej pory chodziliśmy na randkę, będąc pod obserwacją CIA i Casey'a...
                Złapał żonę za rękę i mocno ścisnął.
                - Spędziliśmy tylko jedną wspólną noc.  Wiesz, po tym jak zajęliśmy się małą księżniczką. Wtedy zdarzył się cud. Pojawiło się wymarzone dziecko. Do tego mogliśmy być razem bez podejrzeń. Staliśmy się szczęśliwą rodziną.  Propozycja wyjazdu dała nam spokojne życie i brak strachu. Tego potrzebowaliśmy.
                Eleanor wzruszyła się, słysząc historię małżonków. Z drugiej strony była zła na brata za okłamywanie i szpiegowania. Nie mogła też uwierzyć w komputer w jego głowie. Miała mętlik w głowie. Sarah wstała i podeszła do szwagierki i przykucając, dotknęła jej prawej dłoni i spojrzała w jej przerażone oczy.
                - Wiem, że  to wszystko jest dziwne. Próbujesz go cały czas chronić. Mimo tego, że jest dorosły, ciągle czujesz się za niego odpowiedzialny. To wszystko przez jego naiwność i prostotę. Na studiach zawalił się jego świat. Został wyrzucony z uczelni przez intrygę przyjaciela i utratę swojej pierwszej miłości. Załamał się i potrzebował twojej pomocy. Gdyby nie ty, to źle z nim by było. Byłaś dla niego oparciem. Nie podobała ci się jgo praca. Wiedziałaś, że stać go na więcej, tym bardziej po uzyskaniu dyplomu. Uważałaś, że marnuje się... Nie zdawałaś sobie sprawy, że od kiedy spotyka się ze mną, pracuje dla rządowych agencji. Kiedy myślałaś, że jest ze mną i spędzamy czas tylko we dwójkę, on się narażał, aby ratować kraj, a czasem świat dzięki swoim wizjom. Juz dawno nie jest niewinny. Nauczył się kłamać i oszukiwać... No dobrze, w niewielkim stopniu. Mimo to wszystko pozostał sobą mimo rzeczy, które widział i w których uczestniczył. Nie raz rozbrajał przestępców i bomby, musiał ratować nas z opresji, był więziony... To dobry człowiek, pakujący się bez przerwy w kłopoty. I między innymi za to go kocham. Za jego prostotę i oddanie.
                Ellie była przerażona i nie wiedziała, co ma o tym wszystkich sądzić. Spojrzała na brata i po raz pierwszy dostrzegła w nim odpowiedzialnego i dojrzałego mężczyznę. Dziecko, które w nim zawsze widziała zniknęło. Była z niego dumna. Uśmiechnęła się. Łzy wzruszenia napłynęły jej do oczu.
                Sarah poczuła się niezręcznie obserwując rodzeństwo i wtrącając się w ich relacje. Chciała, aby sami porozumieli się. Nie raz widziała, ile wysiłku i bólu kosztowało go okłamywanie siostry.
                Eleanor Woodcomb sporo czasu zajęło zrozumienie poprzedniej pracy Charlesa Bartowski, który odpowiadał na jej pytania i pokazywał możliwości intersektu.  Z czasem oswoiła się ze wszystkim i cieszyła się, że zrezygnował z takiego życia oraz, ze Sarah jest u jego boku.  Podczas wizyt z przyjemnością ich obserwowała.
                Sarah i Chuck Bartowski odnowili kontakt z przyjaciółmi i rodziną mężczyzny. Żyli spokojnie i szczęśliwie, wychowując swoje pociechy i spędzając czas z bliskimi. Cieszyli się też sobą i swoją obecność. Czasem była agentka zastanawiała się, jak udawało się jej mężowi w nią wierzyć.   Miał dla niej tylko jedną odpowiedź.
                - To miłość.  Kochamy się i wiem, ze nie mogłabyś mnie zdradzić. Pamiętasz naszą pierwszą szczerą rozmowę na plaży? Poprosiłaś mnie o  tylko o zaufanie.
                Lata mijały, a oni byli razem. Tworzyli udaną i zgraną parę, umiejącą dogadać się w każdej sytuacji, chociaż nie zawsze obywało się bez kłótni. Nigdy nie wspomnieli swoim dzieciom o swoim szpiegowskim życiu. Wiedli spokojny byt.

                Sarah zmarła spokojnie  w swoim łóżku mając osiemdziesiąt lat, przeżywając cudowne chwile. Chuck po jej odejściu nie mógł znaleźć sobie miejsca. Cały czas  chodził posępny i nic już go nie cieszyło. Odizolował się od świata i wszystkich najbliższych. Zmarł pół roku później.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Sherlock Holmes i ja




Fragment serialu produkcji Granada "Przygody Sherlocka Holmesa" odcinek 2 sezonu 1 "Tańczące sylwetki"



Serial produkcji angielskogv - polskiej " Sherlock Holmes i doktor Watson" 1 odcinek 1 sezonu


Wszystko zaczęło się od mojej pasji w pierwszej klasie gimnazjum. Bibliotekarka dała mi książkę Arthura Conan Doyle'a "Przygody Sherlocka Holmesa". Przeczytałam ją w jeden dzień. Czytałam do późnych godzin. Następnego dnia był 1 listopada. Przyjechał wujek z rodziną. Kuzyn nocował ze mną i z moją siostrą nie dali mi czytać, tylko rzucali różne rzeczy. Kiedy wreszcie zasnęli, ja skończyłam swoją lekturę. Stałam się fanką Detektywa z Baker Street. Przejrzałam wszystkie książki, jakie były w szkolnej bibliotece. Wtedy tez trafiłam na serial Granada. Zaczęłam go oglądać z zamiłowaniem. Musiałam wyjechać do szpitala rehabilitacyjnego  dla dzieci w Ameryce. Chodziłam tam do szkoły, ale przyszły ferie zimowe i między zabiegami mimo krótkich zajęć nudziło mi się. Wtedy to napisałam swoje pierwsze opowiadanie. Jego głównymi bohaterami byli Holmes i Watson. Stało się to moją obsesją w każdej wolnej chwili oraz na lekcjach pisałam opowiadania, albo układałam je sobie w głowie. Zaczęła oglądać też inne seriale i filmy z ulubionym bohaterem. Nie wszystkie przypadły mi do gustu. Tak jak "Sherlock Holmes" z 2009, gdzie główną rolę grał Robert Downey Jr.  Za to polubiłam współczesne oblicze z serialu BBC "Sherlock" Sprawiało mi to dużo przyjemności. Starałam się wczuć w rolę detektywa, jak i doktora. Nawet nie pamiętam kiedy wpadłam na połączenie filmu "Piramida Srachu" o młodzieńczych latach Holmesa i Watsona, oraz opowiadań Doyle'a. To właśnie nakierowało mnie na stworzenie opowiadania, które pojawiło się pod tytułem "Zdarzenia z życia Elizabeth Watson". To pierwsze opowiadanie na blogu. To zamiłowanie do tej postaci do dziś mi nie przeszło. Mam sporą kolekcję fajek, a do tego księgę z prawie wszystkimi opowiadaniami. Chciałabym zobaczyć Wodospad Reichenbach w Szwajcarii, gdzie zginął wielki detektyw, oraz dom znajdujący się pod adresem Baker Street 221B, Londyn, Anglia, gdzie mieszkał. To dzięki niemu dzisiaj piszę. Już nie pamiętam dlaczego zaczęła tworzyć opowiadania akurat o Sherlocku Holmesie. Ale jest od lat częścią mnie i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Czasem w głowie tworzę kolejne historie o jego córeczce. Zastanawiam się nad stworzeniem opowiadania łączące serial "Elementary" i "Sherlocka". Mogłaby to być ciekawa sprawa. Jedynie od tamtego czasu styl mi się poprawił i przybyło mi innych bohaterów. 













Ja i moja największa
pasja