sobota, 29 marca 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część III

Podeszli asystenci pani antropolog. Każdy z nich wziął po róży. Wendel przemówił w ich imieniu.
-Była dokładna w swojej pracy. Jeśli ktoś się pomylił łajała, ale gdy znalazł ślad chwaliła. Chodź dosyć oszczędnie ubierała to w słowa... Wiele nas nauczyła. Wszyscy ją lubiliśmy. Chodź na początku bywało ciężko znaleźć z panią doktor nić porozumienia. Widzieliśmy jej poświęcenie dla antropologii. Była wielką kobietą. To był zaszczyt pracować dla niej.
Położyli róże na trumnie i odeszli. Przyszła pora na Zacka, byłego asystenta Temperance, który za pomoc kanibalowi trafił do szpitala psychiatrycznego. Podszedł do trumny i położył na niej ręce.
- To doktor Brennan nauczyła mnie tego, co dziś umiem.. Byłem długo jej doktorantem. Chciałem być jak ona. Wszyscy w różnych słowach mówią, iż była wspaniała w tym, co robiła. Ale była też dobrym człowiekiem, choć na swój sposób. Była wyjątkowa i nikt nie zastąpi doktor Brennan... W naszych sercach na zawsze pozostanie pustka... Zbyt wiele jej zawdzięczam.
Wziął różę i kładąc powiedział.
-Przepraszam za to, co zrobiłem i dziękuję za wszystko, co dla mnie pani zrobiła.
Gdy usiadł podszedł agent Booth. Sięgną po kwiat. Spojrzał na przyjaciół, którzy trzymali zdjęcie zmarłej i na jej rodzinę. Łzy ciekły mu po policzkach. Nie potrafił być twardy, gdy na zawsze żegnał ukochaną kobietę.
-Cieszę się, że miałem możliwość poznania zezulców i zaręczenia za Bones... Na początku nasza współpraca była trudna, ale z czasem dotarliśmy się... Bawiła mnie jej nie wiedza na temat popkultury, slangu, czy powiedzonek... Byliśmy przyjaciółmi i partnerami... Przez pewne wydarzenia z przeszłości bała się kochać... Walczyłem o to, aby zrozumiała, czym jest miłość... Nigdy się nie przyznała, ale zawsze wiedzieliśmy, iż bohaterowie jej książek są wzorowani na nas... Ciężko pracowała nad każdą kolejną powieścią... Ale i tak kości zawsze były najważniejsze. Chciała też nauczyć się sztuki przesłuchiwania, oraz brać udział w aresztowaniach... Dlatego staliśmy się dynamicznym duo... Pakowała się w kłopoty… Jak zostali porwani z Hodginsem przez grabarza oboje zachowali spokój i za pomocą swojej wiedzy dali nam znać, gdzie mniej więcej są, wyprodukowali sobie trochę tlenu i wysadzili poduszkę powietrzną. A gdy ja zostałem porwany robiła wszystko z zezulcami, aby mnie uratować. Nawet zwróciła się o mojego brata.. A gdy miałem operację była cały czas przy mnie. Pierwszą osoba, którą zobaczyłem po czterodniowej śpiączce była ona. Potem wyjechała, a potem wróciła. Pomagała wrócić do normalnoiści… Razem naprawialiśmy rury u mnie w domu. Cieszyłem się, że wróciliśmy do pracy, po mimo co się stało. A nasi przyjaciele świetnie wiedzą o czym mówię1.  Pomogła mi z synkiem, gdy ten szukał dla mnie dziewczyny. A chodziło o kolegę Parkera, jego nową mamę i basen… Zrezygnowała z oskarżenia Tafet o swoje porwanie, aby udowodnić jej zabójstwo chłopca. Wiedziała, iż tylko ona i zezulce mogą udowodnić jej winę… Czasami zdawało mi się, że lepiej dogaduje się ze swoimi kosteczkami, niż z ludźmi. Zawsze chciała być samodzielna. Ale lubiła nasze towarzystwo… Razem wychodziliśmy na drinki i mamy ulubioną knajpkę Royal Diner. Spędzaliśmy czas na dyskusjach. Czasem wychodziliśmy całą paczką. Raz namówiłem Bones na karaoke. Poszliśmy wtedy całą paczką. Śpiewała pięknie… pamiętam jej wzrok, gdy zostałem ranny i traciłem przytomność. Ten smutek i strach. A potem jej złość. Nieźle wtedy na pogrzebie oberwałem. T to był chyba jedyny raz. Ale w tej historii wina była naszego doktorka. Pamiętam jak wpadła do mojej łazienki i zrobiła mi awanturę. Nawet zapomniałem gdzie jestem. Była zła, więc bez skrępowania krzyczała2 Nie znosiła psychologii, co wiązało się z brakiem sympatii do Sweetsa i jego gadek psychologicznych. Ale z czasem go polubiła. Chodź nadal uciekaliśmy z terapii pod byle pretekstem. Zazwyczaj ratowała nas nowa sprawa… Kocham Bones i czekałem długo, aby ona zrozumiała, iż jesteśmy przeznaczeni dla siebie. Ale pewnego dnia postanowiłem ruszyć przed siebie. Ale wreszcie zrozumiała co do niej czuję. Wydawało się, ze dla nas jest za późno3. Ale nie było… Zaczęliśmy odkrywać naszą miłość… A tu nagle nowa sprawa i mafia… Nie obroniłem jej, nie obroniłem mojej Bones.
Zaczął histerycznie szlochać, gdy się uspokoił kontynuował.
-Przepraszam Max, że pozwoliłem jej umrzeć… że pozwoliłem żeby ktoś jej zrobił krzywdę… Jestem odpowiedzialny za śmierć Temperance.
Max wstał i staną przy Seeley’u mówiąc.

-To nie twoja wina. Nie mogłeś jej strzec bez przerwy… Dziękuję, za to co dla niej zrobiłeś Booth… Na pewno gdyby żyła, byłaby szczęśliwa u twego boku. Booth kładąc różę żegnał się z ukochaną.

-Żegnaj kochana Bones i dziękuję za wszystko. Przepraszam, że tu leżysz. I mam nadzieje, iż po mimo swego nastawienia trafiłaś do nieba, które istnieje. 

..................................................................................................................................................


  1. Booth podczas śpiączki śnił, iż Brennan jest jego żoną i prowadzą klub. Brat Bootha zabił płatnego mordercę, który zagrażał Tempi. Naukowcy pracowali u nich. Cam i brat Seeley’a w FBI, pani prokurator to adwokat, a ojciec Bones pracuje dla grabarza, który zbiera haracz.
  2. Podczas karaoke pewna kobieta strzela do Brennan. Booth ją zasłania. W następnym odcinku minęło dwa tygodnie. Wszyscy idą na pogrzeb agenta. Bones opiera się, ale w końcu Angela ja namawia. Podczas ceremonii jakiś mężczyzna zbliża się do trumny. Wtedy ktoś podbiega do niego i dochodzi do bijatyki. Przewracają trumnę w której leży manekin. Booth otrzymuje cios od partnerki. Jest wściekła. Później, gdy kapie się w domu Temperance wpada do łazienki i robi mu awanturę. Okazuje się, iż agent przekazał listę osób, które miały zostać powiadomione o mistyfikacji. Wszystkich miał powiadomić Sweets. To on zataił przed Bones, iż Booth żyje. Zrobił to, aby zbadać zachowania partnerów.



sobota, 22 marca 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część II

Wstała Cam, podeszła i zaczęła opowiadać.
-Pamiętam moje początki w instytucie... Musiałam przekonać do siebie doktor Brennan. A to nie było łatwe. Ale po jakimś czasie udało mi się zdobyć jej aprobatę, a z czasem i... sympatię... Była niepowtarzalną osobą.. Rzadko myliła się, czy coś przeoczała... Była dobrą kobietą. Chciała wraz z Boothem łapać morderców i wsadzać ich do więzienia. Chciała też, aby szczątki odzyskały torzsamość, aby zidentyfikować wszystkie kości...Nie tak dawno rodzina stała się dla niej bardzo ważna... Zaczęła odzyskiwać wiarę w ludzi. Nauczyła się ufać innym... Staliśmy się jedną rodziną... Pamiętam jak martwiła się, gdy grabarz porwał Bootha. Dla niego była gotowa zrobić wszystko... Zawsze starała się być racjonalna, ale nie zawsze udawało się jej zapanować nad emocjami... Zawsze była sobą i mówiła, co naprawdę myśli. Sława nigdy nie uderzył jej do głowy. Lubiła podkreślać swoją inteligencję i liczbę doktoratów.
Wszyscy uśmiechnęli się wspominając, gdy Temperance mówiła o doktoratach. Głos załamał się Saroyan.
-Lubiłam ją, jako kobietę wierną swoim zasadom i oddaną pracy. Ale szanowałam za jej profesjonalizm i ciężką pracę.
Cam chwiejąc się zbliżyła do trumny i złożyła kwiat. Po chwili znalazł się przy niej Clark i odprowadził na miejsce. Czas nadszedł na słowa Hodginsa.
-Była największym naukowcem, ponieważ wkładała wszystko w pracę.. Ale potrafiła być lojalna wobec nas wszystkich. Pamiętamy pogrzeb Bootha i jak ona to przeżyła.  A później złość, bo została oszukana przez najlepszego przyjaciela... Oni na początku nie znosili się. Ale potrafili stworzyć zespół i to cholernie dobry... Szkoda, że w życiu osobistym nie ułożyło się im... Wracając do naszej pracy wielu morderców wymknęłoby się sprawiedliwości, gdyby nie ona. Zawsze chciała znaleźć odpowiedź na pytanie, jak zginęła ofiara... Naraziła się wielu osobom, ze świata przestępczego. Ale i tak nie poddawała się. Nie znosiła porażek...Będzie mi jej brakowało. Nam wszystkim będzie nam brakowało jej chłodnego podejścia do życia, sprzeczek z Boothem, spojrzeń, gdy czegoś nie rozumie.
Po policzkach zaczęły mu spływać łzy.

-Była jedną z nas... I czego tu chcieć więcej?... Jesteśmy jedną wielką rodziną i straciliśmy jednego z nas.

sobota, 15 marca 2014

Bones rozdział I Pogrzeb, część I

Pogrzeb

-Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać drogą córkę, siostrę i przyjaciółkę w osobie doktor Temperance Brennan. Pan wcześnie wezwał ją do siebie.. Popzostawiła tu na ziemi rodzinę i przyjaciól.Wszyscy będą o niej pamiętać. Pan miał bobec niej taki plan...
Wszyscy zebrani na pogrzebie uważnie słuchali księdza. Wiedzieli, iż zmarła nie wierzyła w Boga, ale i tak zorganizowali ceremonię z duszpasterzem. Na cmentarzu byli wszyscy bliscy zmarłej. fani pani antropolog pożegnali wieczorem w kaplicy domu pogrzebowego. Gdy ksią z zakończył kazanie do trumny podeszła zapłakana i zrozpaczona Angela, potrzymywana przez Hodginsa. Z mężem wzielipo białej róży i zaczeła snuć swoą opowieść.
-Do dziś pamiętam jak poznałam Brennan... Ale wolę wspominać lata naszej pracy w instytucie... Dla niej na początku była najważniejsza praca, jej kości... Nic nie mogło odciągną jej od szczątek... Czasem spała w instytucie, albo całą noc badałaszczątki... Na urlop jeździła na wykopaliska...Ale nagle jej życie się zmieniło... do naszego zespołu dołączył przystojny agent. Początki ich współpracy były trudne. Potem zaczą ją zmieniać.Booth uczył ją żyć... Pod koniec uczyła się coraz chętniej. Nasz agencik wszystko cierpliwie jej tłumaczył. była dobrą przyjaciółką... Wykupiła wraz ze mną świnkę... czy gdy zaginą mój chłopak przyjechała aby wspierać mnie i pomóc przy poszukiwaniach... Wszyscy w instytucie jesteśmy rodziną... a ja i Brenn prywatie jesteśmy przyjaciółkami. Z Boothem tworzyła dynamiczne duo i zamykani śledztwa. Niezależnie czy były trudne, czy łatwe. Byli najlepsi. Ufali sobie... Brakuje mi jej uśmiechu, nierozumienia metafor, czy slangu, oraz jej kłótni z Boothem... Nigdy nie zapomnę cię Brennan.
Zaczęła mocniej płakać, więc Jack ją przytulił, położyli róże na trumnie, po czym wrócili na swoje miejsca.

piątek, 7 marca 2014

BONUS

Długo nic nie wstawiałam, więc taki daje bonusik po wstawieniu epilogu. Miało to być drable, ale czy wyszło? Nie wiem.

Dobry wybór? Czy było inne wyjście?

Na dachu instytutu stał mężczyzna. W ręku trzymał Karabin snajperski. Celował w kobietę stojącą po drugiej stronie ulicy. Łzy ciekły mu po policzku. Nie chciał tego robić, ale nie miał wyjścia. Musiał zastrzelić kobietę. Inaczej ktoś inny zabije jego matkę, żonę i trzymiesięczną córeczkę. Podniósł broń na wysokość oczu i wycelował. Strzelił. Kobieta upadła.  Obserwował przez lunetę i widział jej ranę w okolicy serca. opuścił karabin i ukrył twarz w dłoniach. Spojrzał na stygnące ciało. Wyszeptał patrząc w niebo.
-Przepraszam Bones. Nie chciałem tego....Przepraszam, że cię... zabiłem.

Parker Booth zbiegł z dachu i wybiegł z instytutu.

Życie Elizabeth Watson EPILOG

Sherlock Holmes po pięciomiesięcznej chorobie powrócił do całkowitego zdrowia. Po dość długiej nieobecności powrócił do pracy, którą uwielbiał. Państwo Watson odbudowali rodzinne szczęście, po rocznej nieobecności doktora. We trójkę byli szczęśliwi, że znów są razem. Holmes i Watson znów razem uganiali się za przygodami. Elizabeth zajmowała się dziećmi i drobnymi zagatkami w Londynie. Brat i mąż byli z niej dumni. Sama rozwiązała skąplikowane przestępstwo. Znalazła jeszcze kilka ofiar sędziego Wilsona, którego skazano na karę śmierci.  Pewnego dnia kobieta przyżądziła wyborną kolację na Baker Street według przepisów pani Hudson. Cąłą rodziną zasiedli do stołu i razem zjedli posiłek. Następnie John poszedł połorzyć dzieci w swojej dawnej sypialni. potem we trójkę usiedli w salonie. Nie wiedzieli, że inspektor Lestrade z inspektorem Mortonem ich podsłuchują.
 piewszy odezwał się doktorek.
-Pamiętacie, że w "Znaku czterech" ojciec krzyczał na wuja?
-Tak- odparł Sherlock.- Tak samo krzyczysz na mnie, gdy widzisz, że biorę siedmoprocentowy roztwór kokainy. To znaczy jak brałem pare lat temu. Co robiłem z powodu braku zajęcia dla mego umysłu.Na to wygląda, że jesteśmy podobni do naszych ojców.
-A pamętacie jak nasz ojciec Sherlock Holmes podał sprawcę inspekorowi tego szantażysty?
-Pamiętamy- odparłi mężczyźni.
-Ale Lestrade nie wiedzał o tym- dodał John. - Kto by podejrzewał, że przyjaciel detektywa może dopuścić się przestępstwa. Inspektor podejrzewał, że osoby które uciekały w dniu morderstwa z posiadłości ofiary to sprawcy. A oni włamali się tylko po kompromitujące listy klijętki. Morderczyni Milvertonaszybko uciekła. A oni zostali i spalili wszystkie listy.  W ostatniej chwili uciekli.. Mało nie złapano mego ojca. Później Lestrade opisał jednego ze sprawców wujowi. A ten stwierdził, że może to być doktor Watson. Oczywiście inspektor przytakną, ale nie domyślił się prawdy. nie wiedział iż poszukiwani mężczyźni siedzą przed nim.
-jesteś zbyt surowy dla niego- odparł Sherlock. - Przecież on jest inteligenty. A kto by podejrzewał uczciwych obywateli, ścigających przestępców.
-Przestań udawać oburzonego- wtrąciła się Elizabeth.
-Skąd wiesz, że udaję?
-Znam cię. Jak ja masz nie najlepsze zdanie o Scotland Yardzie. Kiedy jeszcze nie zdradził prawdy Lestrde'owi
-W "Przebsiębiory budowlanemu z Norvood"- zaczą Watson. -Inspektor wezwał go na miejsce zbrodni, aby pokazać ostatni obciążający dowód jego klijęta. Chodź  wuj przyznał mu rację to tłumił śmiech. Potem zabawił się kosztem przedstawiciela prawa. I odkrył, że domniemana ofiara żyje.
-Kiedyś zabawił się kosztem przyjaciela- wtrącił Sherlock. -Wtedy gdy udawał umierającego, aby złapać mordercę Viktora Savege'i Culvertona Smitha. Chodź w 1892 roku nad podospadem Reichenbach, po śmierci profesora Moriarty'ego wukorzystał szansę na ocalenie swojego życia. Dlatego upozorował swoją śmierć i znikną na 3 lata. Prawny nawet nie znał jego przyjaciel, a ojciec Johna nasz wuj Watson.
-I nie tylko wtedy okłamał przyjaciela, czy kogokolwiek. W  notatkach znajdziemy mnustwo takich przypadków- dopał John.- Przecież mamy do czynienia z Sherlockiem Holmesem i doktorem Johnem Watsonem.
Oczy Elizabeth zaszły mgłą i zaczeła płakać. Detektyw i doktorek przytululi ją. Sherlock zwrócił się do niej.
-Bądź dzielna moja droga. Wiem, że brakuje ci Rodziców i wujostwa, ale jesteśmy my z Watsonem. już nie zostwimy cię nas tak długo.
Zapadła krępująca cisza, którą przerwał John.
-Wiem co was rozbawi. Elizabeth przy Lestrade powiedziała do sędziego, iż jest twoją żoną.
Wszsyscy wybuchneli śmiechem. Sherlock skomentował.
-A więc jesteś panną Elizabeth Hardy. Jedyną kobietą, którą pokochał pan Holmes. Czyli moją matką. No, no.
-Nie, ale to wina Johna.
-Moja? Powiedziałem, że nie oszuka pewnej damy, panny Holmes.
-Twoja i koniec.
-Uspokujcie się. Ona może kłucić się tylko ze mną- wtrącił się detektyw.
-Ponieważ- zapytała.
-Ponieważ masz charakter matki, a ona kłuciła się ze swoim ukochanym. A ja mam charakter ojca i kłucę się  tobą.
-Jesteście kochającym się rodzeństwem- odparł John.
-Kochamy się i często jesteśmy zgodni- odparło rodzeństwo jednoczeście.-  Po za tym odziedziczyliśmy oi ojcu dar dedukcji i obserwacji. Oboje jesteśmy wybitnymi detektywami.  A ty jesteś po0dobny do wuja Watsona.
-ojciec i wuj to pierwsi detektywi- konsultanci- dodał Sherlock. -A my z Johnem kontynułujemy tradycję rodzinną.
-Lestrade też- odparła kobieta.- Przecież zachowuje się dokładnie jak swój ojciec.
-A może tak przekazać inspektorowi notatki wuja na temat jego ojca?
-Nie Sherlocku. To nie rosądne.
-Ale...
-Nie i koniec. To nie John dostał je w spadku, tylko ja i to ja decyduję.
-Nie rozumiem tego.
-John chciałby je wydać, ale ja ich pilnie strzegę. Ty je byś chciał spalić.
-Możecie przestać się kłucić? jesteście przecież rodzństwem.
-Nie John. jeszcze jedno słowo, a z Elizabeth zwiążemy cię.
-Mam iść po sznur? Czy masz go tutaj?
-Chłopcy!!! A może przeczytamy "Umierającego detektywa"?
-Tak!!!
Pani Watson  wstała i przynisła potężną księgę  ( pochodzą XXI wieku) i otworzyła na 1057 stronie. Wzieła głęboki wdech i zaczęła czytać.
-Pani Hudson, która wynajmowała mieszkanie Sherlockowi Holmesowi, była cierpliwą kobietą...
Inspektorzy po cichu się wymkneli. Wreszcie zrozumieli relacje łączące tą trójkę. Mogli spokojnie i z czystym sumieniem zamknąć sprawę sędziego Wilsona. Życie Elizabeth, Johna i Sherlocka znów biegło prawidłowym torem. Byli najszczęśliwsi spędzając czas wsólnie na spominaniu dzieciństwa. Nowe sprawy przynosiły spaniałe przygody. Kobieta starała się opiekować mężem i bratem, a oni nią. O tej sprawie nie rozmawiali. Była tylko smutnym spomnieniem.                     


                                                                                        KONIEC

sobota, 15 lutego 2014

Życie Elizabeth Watson cz.12 ostatnia

-Nic z tego panie Wilson- ktoś krzykną od strony drzwi. Stali tam: wściekła kobieta z wyciągniętym rewolwerem, oraz inspektor Lestrade.
-Kim pani jest- spytał sędzia.
-Jestem detektywem i żoną pana Holmesa- odparła Elizabeth
-To o pani mówił doktor.
-Tak. Od początku z inspektorem słuchamy waszej rozmowy. To przez pana straciłam ich na tak długo. A teraz chce pan znowu mi ich odebrać?
-I tak pani mąż nie przeżyje. Sędzia wymierzył w doktora i zaczął naciskać spust, gdy Elizabeth wystrzeliła. Dostał kule prosto w głowę. Po chwili było za późno, aby go uratować. Kobieta podbiegła i przytuliła się do Johna. On powiedział.
-Zaskakujesz mnie moja droga.
-Mając taką rodzinę nic nie powinno cię zaskakiwać. Zaczęłam uczyć się strzelać mając osiemnaście lat. Rewolwer dostałam w spadku po ojcu. Prawie nieużywany, bo często zapominał brać go ze sobą na niebezpieczne przygody. Co z Sherlockiem?
-Żyje. Powinniśmy zabrać go do szpitala. Chyba, że zajmiemy się nim w domu. Przecież ukończyłaś medycynę. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Lepiej będzie się czuł wokół najbliższych, niż w szpitalu.
-A dzieci?
-Damy sobie rady. Sprowadź dorożki. Od razu zabierzmy go na Baker Street Nie martw się. Nie pozwolimy mu odejść. Zobaczysz, że będzie żył.
Kobieta próbowała się uśmiechnąć, a mężczyzna otarł jej łzy. Gdy wyszła Lestrade podszedł do niego i spytał.
-Dlaczego pan nie zareagował doktorze, gdy pani Watson powiedziała, że jest żoną pana Holmesa? I skąd pan wiedział się o panu Wilsonie?
-Elizabeth go odnalazła. Przecież wspomniałem o tym sędziemu.  Nie wiedziała, że Holmes jest tutaj.
-Odnalazła człowieka, przez którego pan zastał uznany za martwego?
-Tak. Chciała się zemścić.
Po chwili kobieta wróciła. Przewieźli detektywa do jego mieszkania. Przez dwa miesiące nie można było się z nim porozumieć.  Nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Tylko leżał, jadł, pił i chodził do łazienki. Siostra cały czas była przy nim. Mąż zmieniał ją, gdy szła się zdrzemnąć, robiła zakupy, czy szykowała posiłek. Zdawało się, że narkotyki zniszczyły mu mózg. Elizabeth była załamana i ciągle powtarzała w kółko.
-Straciliśmy go. Już nigdy nie przytuli mnie. On już nie wróci.
-Nie martw się- powtarzał John. -On wydobrzeje.
Pewnego dnia, gdy oboje siedzieli przy Holmesie powiedziała do Johna.
-Wuj i ty wreszcie macie racje. Przecież ciągle powtarzaliście, że narkotyki mogą zniszczyć umysł. Nawet tak inteligentny, jak jego. Wreszcie możecie tryumfować.
-Nie ma z czego. Przecież nie oto nam chodziło. On przestał brać narkotyki po długich wykładach i kłótniach. Jak ojciec.  Nałóg został uśpiony, ale mógł wrócić podczas codziennej egzystencji. Czyli gdy nie ma żadnej ciekawej sprawy. A poza tym może to czegoś nauczy Sherlocka.
-Widzę, że żartujesz.
-Tak.  Po tym jak zostałaś postrzelona wszyscy byli przekonani, iż umrzesz... Nikt nie dawał ci szansy na przeżycie. Tylko ja wierzyłem w ciebie. Wiedziałem, że wyzdrowiejesz. Pół roku byłaś w śpiączce. Oni szykowali się na najgorsze... Ja czekałem, aż się obudzisz. I doczekałem się. Teraz wiem, że jest podobnie. Trzeba dać mu czas. Ja jak ojciec jestem strażnikiem detektywa- konsultanta i nie pozwolę, aby szybko odszedł z tego świata.
Uśmiechnęła się. Jego słowa zapałały nadzieją, dla jej brata. Postanowiła czekać na ten dzień, gdy Sherlock powróci. Kiedyś tak czekał John na nią. Teraz oboje czekają. Po dwóch miesiącach Sherlock Holmes zaczął powracać do zdrowia. Po kolejnych trzech miesiącach powrócił do formy sprzed choroby( wywołanej narkotykami).


Będzie jeszcze epilog



piątek, 7 lutego 2014

Nowe pomysły

Małymi kroczkami zbliżam się do końca. Zostały mi ostatni rozdział i epilog. Więc przedstawię wam propozycję.
1.Beckett i Castle musieli opuścić Nowy Jork. Wszyscy myślą, że nie żyją. Wracają, aby wraz z   CSI Miami dopaść mordercę bliskiej osoby.
2. Castle pakuje się w kłopoty i dochodzi do wypadku.
3.Bones. Śmierć jednego z zezulców.
4.Bones traci wzrok
5. Tajemnica lasu. Młoda Maria Brudzińska łapie mordercę w szpitalu rehabilitacyjnym.


Życie Elizabeth Watson cz.11


-Gdzie się tego nauczyłaś?
Kilka razy ojciec zabrał mi książkę i zamykał w szufladzie. Zawsze próbowałam ją otworzyć, ale nie umiałam, a potem zawsze krzyczał. A jak dorosłam Sherlock zabrał mi książki z opowiadaniami wuja i zamykał w swojej sypialni.  Gospodyni nie miała klucza do jego pokoju, więc nauczyłam się włamywać. Żałuj, że nie widziałeś jego miny, gdy zniknął kufer. Widziałam wszystko z garderoby, gdzie ukryłam się. Był mocno zaskoczony. Wiedział, że ze mną lepiej nie zaczynać.
Łzy napłynęły jej do oczu. Po paru minutach ciszy rozległ się jej głos.
-Gotowe. Musimy uważnie przeszukać mieszkanie. Uwaga na głuchą służącą. Ja dół, a ty górę. Ale ostrożnie John. Nie chcę, aby coś ci się stało. Miej rewolwer w pogotowiu.
Weszli i rozdzielili się. Kobieta sprawnie sprawdziła dół i udała się na drugie piętro. Mężczyzna ugrzązł z gabinecie sędziego. Znalazł tam butelkę leku, który otumania, morfinę i kokainę. Wszystko leżało na biurku, czyli sprawca nikogo się nie obawiał. Nagle usłyszał krzyk żony.
Pobiegł na górę. Zobaczył ją całą roztrzęsioną, przy otwartych drzwiach. Podbiegł do niej. Krzyczała.
-Gdybyśmy przyjechali wcześniej to by żył. Gdybyśm…
-Kto?- przerwał jej z przerażeniem
-Sherlock. Jego ciało leży w pokoju.
-Musiało ci się przewidzieć. Przecież on nie żyje. Sama mówiłaś.
-A ty? A ojciec, który dwukrotnie upozorował swoją śmierć?
Watson wziął głęboki wdech i wszedł do pokoju. Przeraził go widok ( w prawie pustym pomieszczeniu stało tylko łóżko, stolik i dwa krzesła).  Jego przyjaciel leżał przy nodze od stołu. Miał roztrzaskaną głowę i zapadnięte oczy, do tego był blady.. Szybko podszedł do0 niego i sprawdził puls, oraz tętno. Oba były wyczuwalne. Krzykną do małżonki.
-On żyje Elizabeth. Znajdź bandaże lub ręczniki.
Nagle zobaczył na rękach Holmesa ukłucia. W pierwszej chwili pomyślał, że pochodzą z czasów, gdy zażywał narkotyki. Ale one były dość świeże, a zastrzyki dokonano nieudolnie. A on przecież miał wprawę w robieniu zastrzyków. A więc sędzia musiał podawać mu leki otłumaniające, kokainę, oraz morfinę, którą John znalazł w gabinecie. Znając uzależnienie przyjaciela, podejrzewał że musi dostawać silne dawki. Gdy żona przyniosła mu bandaże, wysłał ją do Scotland Yardu. Opatrzył głowę Sherlocka i oparł go o łóżko. Obawiał się, czy Elizabeth zdąży powrócić z Lestradem przybyć przed sędzią. Starał się dobudzić rannego, chłodził mu czoło wodą i parę kropel wlał mu do gardła. Nagle usłyszał kroki na schodach. Pomyślał, że to służąca, więc pozostał przy rannym. Do pokoju wpadł sędzia. Gdy zobaczył doktora odezwał się.
-A, więc pan powrócił. Uciekł mi pan, gdy znów lek zbyt szybko przestał działać na pana Holmesa. Cały czas był pan na narkotykach. Dostawał pan taką mieszankę, że nie powinien pan pamiętać jak tu trafić.
-Nie pamiętam, że tu byłem. Ale pan nie oszuka pewnej damy. Ona pana znalazła. Ale nie wiedziała, że tu jest Holmes.
-Jakaś kobieta niby mnie znalazła?
-Tak. I proszę nie obrażać panny Holmes.
-Siostra, czy żona detektywa? Nieważne. I tak pan i on nie przeżyjecie. Powiem, że panowie się włamali i że biorą panowie narkotyki. Tą kobietę też znajdę.

-Nic z tego panie Wilson- ktoś krzykną od strony drzwi. Stali tam: wściekła kobieta z wyciągniętym rewolwerem, oraz inspektor Lestrade.

niedziela, 2 lutego 2014

Zdarzenia z życia Elizabeth Watson cz. 10


-O kogo się pokłóciliście?- spytała
-Oj  Elizabeth. Chodziło o ciebie.
-Domyślałam się. A dokładniej?
-o to jak cię traktuje. Ze jest dla ciebie chłodny, a ty potrzebujesz jego miłości i zrozumienia. Często zachowuje się jakbyś była obcą osobą, a nie jego ukochaną siostrzyczką. Chciałem aby było tak, jak przed powrotem, gdy żyli ojciec i wuj, a my byliśmy dziećmi. Wtedy okazywał ci przeogromną sympatię i miłość… Pewnie służąca zeznała przeciwko niemu, ponieważ widziała naszą zabawę.
-Tak. Zwolniłam ją. Czasu od twojej śmierci do paru dni po egzekucji prawie nic nie pamiętam. W tym ledwo rozmowę z Lestradem, gdy go oskarżał. Gdy  aresztował Sherlocka zostałam zupełnie sama. I wtedy najbardziej się załamałam. A gdy obudziłam się z odrętwienia on już… nie żył.
-Spokojnie Elizabeth. On teraz jest z rodzicami9, wujostwem i ciotką Hudson. A ja jestem przy tobie.
Przytulił ja mocno do serca. Spędzili razem mi9ły wieczór. Następnego dnia doktor John Watson odwiedził Scotland yard. Gdy wyszedł był zły. Inspektor Lestrade najpierw na niego nakrzyczał, a potem obiecał zająć się jego sprawą. Oboje ich ciekawiło, co dział się z doktorkiem rzez ostatni rok. Gdzie był i dlaczego nic nie pamięta. Gdy wrócił na Baker Street poczuł przyjemny zapach pieczonej kaczki. Pamiętał go z dzieciństwa. Pobiegł do kuchni i zobaczył krzątającą przy obiedzie. Pobiegł na górę. W pokoju przyjaciela jego dzieci bawiły się. W nich widział siebie i Holmesa, gdy byli chłopcami. Po miesiącu przeprowadzili się powrotem na Kensington. Scotland Yard nie mógł znaleźć przestępców odpowiadających za zniknięcie Watsona. Nawet Elizabeth, w której płynęła krew Holmesów nie potrafiła niczego ustalić. Dwa miesiące po powrocie Johna kobieta wbiegła do mieszkania z okrzykiem.
-Znalazłam go. Weź rewolwer i przynie4ś mi broń ojca. To wysoko postawiona osoba. Jest sędzią, który skazał Sherlocka na śmierć.
Mężczyzna pobiegł po broń. Widząc blask w oku małżonki domyślił się, że nie odwiedzie jej od odwiedzenia sędziego.  Po drodze zajechali na Baker Street. Po narzędzia włamywacza, które należały do jej ojca. Zabrała też  zegarek z monetą, który kiedyś należał do Wielkiego Detektywa i według niej może przynieść szczęście. Udali się do domu podejrzanego. Światła paliły się w mieszkaniu, a drzwi były zamknięte . Wiedzieli, ze nikogo nie ma, oprócz głuchej służącej. Elizabeth wybawiła gospodynie telegramem od „córki”. Przyklęknęła i zaczęła manipulować przy zamku. John był tym delikatnie  zdziwiony. Wiedział, ze wuj i Sherlock to umieli, ale nie sądził, że ona też.

-Gdzie się tego nauczyłaś?

sobota, 11 stycznia 2014

Zdarzenia z życia Elizabeth Watson cz. 9

Elizabeth obdarowała przybysza uśmiechem i zemdlała. Człowiekiem, który zjawił się na Baker Street i przeraził wdowę był doktor Watson we własnej osobie Chłopcy przywitali się z tatą i poszli się bawić. John przyklęknął przy żonie i skroplił jej usta wódką Gdy Elizabeth otworzyła oczy rzuciła się mu na szyję. Objął ją i pocałował . Kobieta cała drżała, gdy się uspokoiła wyszeptała.
-Ale ty nie żyjesz, zostałeś zamordowany
-O czym ty mówisz? Byłem dzisiaj u pacjentki i zanieść „Samotną cyklistkę” pewnej damie. TO jej ojciec postrzelił Woodley’a.
-Nie, było to dokładnie rok temu… Siedziałam z Sherlockiem tutaj, gdy inspektor przyniósł wiadomość o twojej śmierci… Widziałam twe ciało.
-To nie możliwe. Dzisiaj gdy wyszedłem od tej damy to straciłem przytomność, a odzyskałem ją pół godziny temu i pojechałem na Kensington. Ale tam cię nie znalazłem. Więc przyjechałem tutaj wiedząc,  że jesteś z Sherlockiem. Aby się tego dowiedzieć wykorzystałem dedukcje.
-Nie żartuj John – odpowiedziała Elizabeth uśmiechając się.
-Nie wiem o czym mówisz.
-Gdybyś wykorzystał dedukcję wiedziałbyś, że ktoś obcy tam mieszka. Wynajęłam nasze mieszkanie. Jutro miałam przedłużyć mieszkanie.
Kobieta uścisnęła męża i zaczęła biegać wokół stołu śpiewają
-John żyje, John żyje.
Uścisnęła go i opadła [po paru minutach na fotel, a potem powróciła jakby nic  do przerwanego wątku.
- W takim razie otrzyma wypowiedzenie najmu.  Za miesiąc wprowadzimy się z powrotem. Na razie zostaniemy tutaj.
-Gdzie Sherlock?
Nagle posmutniała i spojrzała na fotel gdzie  zazwyczaj siadał jej brat. Łzy pociekły jej po policzkach. Dopiero po chwili odpowiadam
-Sherlock nie żyje.
-Jak to nie żyje?
-Spójrz na gazetę.
John sięgną po gazetę i zobaczył datę. Jego ukochana miała rację. Uwierzył wreszcie, ze miną rok, Anie najwyżej parę godzin.
-Co się stało Sherlockowi?
Kobieta podeszła do niego i przytuliwszy się wyszeptała.
-Został powieszony… Skazali go za twoje zabójstwo. Podobno zabił cię z powodu jakieś kobiety. Podobno pokłóciliście się o nią.- Co?
Mężczyzna nie mógł się otrząsnąć. Dopiero po pół godziny Elizabeth spytała.
-O kogo się pokłóciliście?


Liebsten Award

Cleo Miachar Cullen nominowała mnie do konkursu Liebsten Award,  za co serdecznie dziękuję. Ciesze się, że pomyślałaś o mnie.


Nominacja do Liebsten Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań.





 1. Jaki kolor oczu przyprawia Cię o szybsze bicie serca? :D
       Nigdy żadny kolor oczu nie przyprawił mnie o szybsze bicie serca. Ale podobają mi się                       niebieskie.
2. Masz jakieś postanowienie na ten rok?
       Chcę nauczyć się lepiej pisać opowiadania.
3. Posiadasz zwierzaka?
     Tak, pieska Dżekusia. 
4. Jaki jest Twój lek na chandrę?
     Pisanie opowiadań, czytanie książek i oglądanie seriali kryminalnych
5. Ogarniasz matmę?
      Nie, nigdy nie ogarniałam.
6. Co przeszkadza Ci podczas seansu w kinie?
      Rozmowy ludzi podczas filmu.
7. Czy Twój najlepszy przyjaciel wie o Tobie dosłownie wszystko? 
    Nie, nie wie o mnie wszystkiego.
8. Jeździsz na łyżwach lub rolkach?
    Czasem jeżdzę na łyżwach.
9. Umiesz grać na kubku? (Słynne Cups from Pitch Perfect)
       Nie umiem grać
10. Twoi rodzice wiedzą, że piszesz bloga?
     Wiedzą, zazwyczaj nic nie robię bez ich zgody.
11. Jaki kraj chciałabyś/ chciałbyś zwiedzić wzdłuż i wszerz?
         Anglię.

Moje pytania dla nominowanych 
1. Twój ulubiony kolor.
2. Jakie lubisz książki?
3. Czy wierzysz w duchy?
4.Jakie filmy ogladasz?
5.Co Cię fascynuje?
6.Co chciałbyś zrobić przed końcem świata?
7.Czy chciałbyś wiedzieć kiedy umrzesz?
8. Gdzie zabrałbyś ukochaną osobę na randkę
9. Czego w sobie nie nawidzisz, a co kochasz? 
10.O czym myślisz siedząc w wannie?
11. Jakim zwierzęciem chciałbyś być.

Nominowani  przeze mnie:

1.Misiu (http://gwevininietylko.blogspot.com)
2.Leah (z-kopyta-sezon-3.blogspot.com)
3.  (http://opera-lalek.blogspot.com)
4.  Carmen Black (http://hpibractwosmoka.blog.onet.pl/)
5Kiara (http://mynewhistory-opowiadanieioneshoty.blogspot.com/)
6. http://japoniaopowiadaniatg.blogspot.com)
10.Elinor Howard (http://w-ciszy-nocy.blogspot.com/)
11.brenn (http://bones-fancreativity.blogspot.com)

sobota, 4 stycznia 2014

Zdarzenia z życia Elizabeth Watson cz. 8

Zebrała się i ubrała dzieci. Pojechali na cmentarz. Tak, historia raz zatoczyła koło. Rok po wydarzeniach nad wodospadem ojciec jak w 1894 objawił się żywy, aby dopaść pułkownika. Nieszczęsny profesor z Szwajcarii pomógł profesorowi przywrócić do życia swego dawnego podwładnego, niebezpiecznego pułkownika Morana. Oczywiście tam też był nad wodospadem. I jak w XIX wieku Holmes nabrał go na woskowe popiersie.  Trudno było uwierzyć, że ta sztuczka udała się w ponownie. Największy szok przeżyły dzieci po powrocie detektywa. Watson, pani Hudson i Lestrade już raz to przeżyli. Jego żona  pop prostu przyjęła ten fakt z ogromną radością. A oni musieli najpierw uwierzyć. Przez dwa tygodnie co wieczór sprawdzali, czy śpi obok swojej małżonki. A potem ich życie powróciło do normy. Elizabeth szła alejkami wspominając dzieciństwo i szok po powrocie ojca. Wraz z dziećmi złożyła kwiaty na grobie ich dziadków, a rodziców jej i Johna. Pochowali całą czwórkę w jednym pięknie ozdobionym grobowcu.  Uśmiechnęła się czytając napis. „ Spotkamy się w innym świecie, lepszym świecie” Łzy ciekły jej po policzkach. Tyle nieszczęścia zdarzyło się w jej rodzinie. Dlaczego akurat w jej? Na to pytanie chyba nie ma odpowiedzi. A przynajmniej Elizabeth jej nie znała. Poszła też na grób brata, a potem męża. Pamiętała, że oboje byli sobie bliscy. A miedzy innymi łączyła ich troska o nią. Oboje świetnie potrafili ja tym drażnić. Jak robili eksperymenty chemiczne, to ona zawsze była sadzana jak najdalej, aby w razie wybuchu nic jej się nie stało. Albo już gdy współpracowali ze sobą nigdy nie chcieli aby brała udział w śledztwach, ze względu na jej bezpieczeństwo. Powrócili do domu. Wieczorem, gdy położyła chłopców spać mogła spokojnie wszystko sobie poukładać. Nie rozumiała dlaczego teraz wracała do wspomnień z dzieciństwa. Schowała wszystkie notatki wuja Watsona i popiersie powrotem na strych. Starała się nigdy więcej nie wracać do przeszłości, bo to ją niszczyło. Tamtego wieczora zamknęła za sobą drzwi.  Nigdy więcej postanowiła nie myśleć o przeszłości.
W pierwszą rocznicę śmierci męża złożyła z synami kwiaty na jego grobie.  Potem opowiadała o nim synom. Chłopcy niedawno skończyli trzy lata. John był podobny do ojca, a za to Sherlock do wuja. Elizabeth przygotowała przepyszną kolację, ulubione dania męża. Wśród nich znajdowała się kuropatwa według przepisu ciotki Hudson. Nakryła dla czterech osób. Chciała sobie wyobrazić, że on jest dziś z nimi, choć to irracjonalne.   Wieczorem zasadziła synów przy stole i nałożyła jedzenie. Sama stała przy oknie i po cichu łkała. Nagle usłyszała jak ktoś idzie po schodach na górę. Po chwili ten ktoś otwierał drzwi. Odwróciła się od okna, aby nawrzeszczeć na przybysza. Ale to co zobaczyła wywołał uśmiech na jej twarzy.


czwartek, 2 stycznia 2014

Zdarzenia z życia Elizabeth Watson cz. 7

Czytała „Ostatnią zagadkę", gdy wspomnieniami powędrowała do XXI wieku. Widziała wodospad Reichenbach. Trzymała w ręku pożółkłe kartki. Wychowywali się w czasach, gdy wszyscy Sherlocka uważali za postać literacką, stworzona przez jakiegoś tam Doyle’a.  A sam detektyw z przyjacielem doktorem Watsonem dziwnym cudem znalazł się w dwudziestym pierwszym stuleciu. Elizabeth Hardy, jego zamordowana ukochana została ożywiona przez szalonego naukowca, wraz z Mary Morstan Watson i panią Hudson. Holmes i Elizabeth pobrali się i doczekali bliźniąt, którzy po nich otrzymali imiona.  Dwa miesiące później ich przyjaciele, państwo Watson doczekali się potomka, któremu nadali imię John. Wszyscy mieszkali blisko siebie, a dzieci wychowywały się razem. Gdy  pociechy miały Dziesięć lat szkoła organizowała wycieczkę śladami opowiadania „Ostatnia zagadka”. Poszukiwali chętnych ludzi do odegrania ról. Holmes i Watson zgłosili się, aby odegrać siebie. Tylko, ze szalony naukowiec z Szwajcarii przez przypadek ożywił profesora Moriarty’ego, największego wroga detektywa z Baker Street. Wyśledził Holmesa w Londynie i przyłączył się do zabawy.  Jedynie oni dwaj wiedzieli co tak naprawdę oznacza ta podróż i że jeden z nich, jak w XIX wieku nigdy już nie wróci. Holmes nie zdradził Watsonowi,  iż profesor żyje i chce go dopaść. Wrogowie jak za pierwszym razem zamienili parę zdań w mieszkaniu detektywa. Potem spotkali się nad wodospadem.  Uczniowie byli wtedy z Watsonem w drodze na dół. Elizabeth pamiętała jak wuj zrozumiał iż historia się powtarza i biegł powrotem. I jak na górze szalał. W ręku trzymał trzy kartki zapasane pismem przyjaciela. List brzmiał tak samo jak ten z 1891 roku. Choć miał krótki dopisek o treści „napoleon wrócił” Nikt oprócz niej, Johna i Sherlocka naprawdę nie wiedzieli co się dzieje .A oni powoli rozumieli słowa detektywa z wieczora „Pamiętajcie, ze historia lubi się powtarzać”. Opiekunowie myśleli, ze doktor Watson gra. A on wiedział już, ze Holmes nie żyje i że spadł tam z Moriartym. Do tamtej pory miał ubaw z całej tej podróży. Ale gdy stał nad wodospadem Reichenbach stał przerażony. Elizabeth pamiętała przerażona twarz wuja, łzy w oczach Sherlocka i Johna, oraz próbę opanowania własnych emocji. Kobieta otworzyła oczy. Zobaczyła, że klęczy przy fotelu z popiersiem. Notes leżał na ziemi. Miała wilgotne oczy. Wspomnienia tamtego dnia nadal tkwiły w niej, głęboko zakorzenione.  Nie potrafiła zapomnieć, iż uczestniczyła w czymś, co miało być nie winną zabawą, a było czymś strasznym. Nadal nie umiała tego nazwać. I nie chciała. Jedynie uznała, ze nad jej rodziną musi wisieć klątwa.